17.07.2016

Nowości czerwca '16

Już połowa lipca, a ja dopiero przychodzę do Was z nowościami czerwca. Ostatnio nie wyrabiam z czasem. Ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. Zresztą mam Wam do pokazania kilka ciekawych kosmetyków, które wpadły do mnie w tamtym miesiącu oraz nowość na rynku, czyli nowe lakiery hybrydowe. Zatem jak zawsze zapraszam do czytania :)


Pod koniec czerwca kurier przyniósł mi kolejną paczkę od Orly. A w środku 3 przepiękne lakiery z nowej, letniej kolekcji Pacific Coast Highway.
Kolory, które wybrałam to: żółty - Road Trippin, pomarańcz - Summer Sunset, oraz wrzosowy - Scenic Route.
Pozostałe kolory z najnowszej kolekcji możecie zobaczyć TUTAJ.
No i jak zwykle - wkrótce ukażą się stylizacje z użyciem nowych lakierów Orly :) Który pierwszy?

letnia kolekcja orly, lakiery orly,

W czerwcu miałam okazję poznać nową markę produktów do stylizacji paznokci. Jeżeli zaglądacie na Instagrama, to może pamiętacie, że uczestniczyłam w pokazie Słowianka. Mogłam na żywo oglądać prace stylistek i poznać najnowsze produkty wprowadzane na rynek. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą!
Poniżej możecie zobaczyć kilka produktów, które już wkrótce wylądują na moich paznokciach i nie omieszkam podzielić się z Wami opinią na ich temat :)
Możecie tu zobaczyć bazę i top oraz 3 kolory, które są widoczne dopiero na zakrętkach oraz akcesoria do manicuru i stylizacji paznokci.

lakiery hybrydowe, lakiery do paznokci,


W czerwcu zużyłam aktywny krem nawilżający do twarzy marki Bielenda z linii super power mezo. Sprawdził się tak dobrze, że postanowiłam wypróbować również inne kremy z tej serii. A że akurat początkiem czerwca drogeria Hebe przeceniła wszystkie produkty Bielendy o 40% nie zastanawiając się dłużej upolowałam aktywny krem odmładzający.
Od razu zaczęłam go używać - jest tak samo dobry jak jego poprzednik :)


Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad kolejnym żelowym eyelinerem. To nie tak, że miałam jakąś chwilową zachciankę, a konkretną potrzebę. Stary eyeliner Maybelline tak bardzo już wyschnął, że praktycznie przed każdą aplikacją musiałam ściągać wierzchnią warstwę, by dostać się do tej, która maluje. Było to strasznie irytujące. Skusiłam się na nowy eyeliner od Golden Rose, którego od razu zaczęłam używać. Jest naprawdę godny uwagi! Ma mocno czarny kolor i jest niezwykle trwały. Na stoisku GR skusiłam się także na kredkę do ust Matte Lipstick Crayon w odcieniu 10. Pomadka okazała się idealnym kolorem na co dzień.



W minionym miesiącu przywitaliśmy kalendarzowe lato. Potrzebowałam wysokiego filtra przeciwsłonecznego, bo zauważyłam coraz więcej pojawiających się piegów na twarzy. Oczekiwałam też, że krem będzie nadawał się pod makijaż, nie wybieli skóry i nie zważy w ciągu dnia. Mój wybór padł na przeciwzmarszczkowy krem Ziaja Med z bardzo dużym faktorem SPF50. Do wyboru była też wersja dla skóry tłustej i trądzikowej oraz dla naczynkowej, z tym, że ta druga była koloryzująca. Używam go codziennie i muszę Wam powiedzieć, że spisuje się naprawdę bardzo fajnie! Nawilża, nie bieli i nadaje się pod makijaż. No i naprawdę chroni, bo piegi już się nie nasilają :)



To już wszystkie nowości, jakie chciałam Wam pokazać. Jak widzicie w niedługim czasie możecie się spodziewać dużo wpisów paznokciowych, bo mam sporo do pokazania! A jeżeli jeszcze coś szczególnie Was zainteresowało, to oczywiście piszcie :)







10.07.2016

Lakier hybrydowy z Born Pretty 005

Wiecie jak bardzo lubię nosić hybrydy na paznokciach, prawda? Lakiery hybrydowe są nie tylko mega trwałe, ale też wyglądają cały czas dobrze. Do tej pory miałam do czynienia jedynie z polskimi markami lakierów hybrydowych, jednak bardzo kusiły mnie te azjatyckie. Jak wiecie są one dużo tańsze od hybryd dostępnych u nas, więc czemu by nie spróbować? Do pierwszych testów wybrałam jasno różowy, delikatny kolor 005, który dzisiaj Wam pokażę! Czy warto było po niego sięgnąć?




Jak się spisuje lakier hybrydowy z Born Pretty?

Jeśli chodzi o najważniejsze kwestie, czyli trwałość i jakość lakieru muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Moim zdaniem hybryda Born Pretty nie różni się właściwie niczym od tych, których używałam do tej pory. Do krycia jakie widzicie na zdjęciach potrzebne są standardowe dwie warstwy lakieru. To i tak dobrze, bo czasami takie jasne odcienie potrzebują nawet trzech. Jego trwałość jest zaskakująco dobra, ponieważ lakier utrzymuje się cały czas w nienaruszonym stanie, bez odprysków. Po dwóch tygodniach, kiedy widoczny był odrost po prostu go ściągnęłam. Przez cały czas ładnie błyszczał, a jego wygląd się nie zmienił.
Z tego co widziałam w sklepie Born Pretty dostępne są różne kolory tych lakierów, a nawet wersje z brokatem. Myślę, że skuszę się jeszcze na jakiś odcień, tym razem mocniejszy i bardziej letni.


Odpowiadając na pytanie, czy warto się skusić na azjatycki lakier hybrydowy z Born Pretty stwierdzam, że oczywiście tak! Można go dostać za niewielkie pieniądze, a jakością i trwałością nie różni się od naszych polskich. To co, skusicie się?

Aktualnie lakier jest w promocji, więc koniecznie sobie sprawdźcie. Mam dla was jak zwykle 10% zniżki na produkty z Born Pretty, więc możecie skorzystać z kodu i jeszcze bardziej obniżyć wartość zakupów. Pamiętajcie, że przesyłka jest darmowa!




Lakier hybrydowy 005 dostępny jest TUTAJ





Zapraszam również na moje profile w social mediach! :)


04.07.2016

Objętość, wydłużenie i wzmocnienie rzęs? | Eveline, SOS Lash Booster

Ostatnimi czasy bardzo popularne stały się wszelkiego rodzaju sera i odżywki do rzęs, które mają za zadanie wydłużyć, wzmocnić i zregenerować nasze rzęsy. Ich przedział cenowy bywa naprawdę szeroki, a te najdroższe sięgają nawet kilkuset złotych. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o drogeryjnym produkcie do rzęs marki Eveline, który kosztuje zaledwie kilkanaście złotych, a przynosi całkiem fajne rezultaty! Jakie? Czytajcie!



Multifunkcyjne serum do rzęs Eveline 5w1 SOS Lash Booster to produkt, który ma za zadanie:
- Podwajać objętość rzęs
- Wydłużać i wzmacniać
- Odżywiać i regenerować
- Przyspieszać wzrost
- Zapobiegać wypadaniu

Obietnic jak na taki produkt jest całkiem sporo. Od razu mogę Wam powiedzieć, że niestety nie wszystkie zostają spełnione, ale serum samo w sobie daje fajne efekty. Jak go stosować?


Serum SOS Lash Booster można używać na dwa sposoby: nakładać na noc w celu wzmocnienia i zregenerowania rzęs, lub używać jako bazy pod tusz zyskując dodatkową ochronę.
Szczególnie ten drugi sposób dobrze się u mnie sprawdził. Serum nakładam za każdym razem przed nałożeniem tuszu do rzęs, co przynosi widoczne efekty.
Przede wszystkim rzęsy zostają wyraźnie podniesione i podkręcone, a na wierzchu zostaje biała, nawilżająca warstwa, która dodatkowo je chroni.
Po wytuszowaniu są one bardziej spektakularne i grubsze, niż bez nałożonego serum. Zyskujemy więc nie tylko warstwę ochronną i nawilżającą, ale również większą objętość rzęs!



Patrząc na skład serum Eveline możemy poczuć się trochę oszukani. Olejek arganowy, który został dumnie wytłuszczony na opakowaniu znajduje się na końcu składu. Znajdziemy go więc w śladowej ilości.

Mimo to, uważam, że jest to bardzo fajne serum, które sprawdza się idealnie w roli bazy pod tusz do rzęs.
Po dłuższym czasie używania można zauważyć, że rzęsy są w troszkę lepszej kondycji, ale jest to bardzo subtelny efekt. Zatem - jako odżywka odbudowująca rzęsy niekoniecznie się sprawdzi, ale jako baza pod tusz - będzie nadawać objętości i wzmacniać jego efekt :)

Jestem ciekawa, czy używacie baz pod tusz do rzęs? A może macie swoje ulubione produkty podobne do serum Eveline?






Aby być ze mną na bieżąco zaglądajcie na Facebook oraz Instagram!


17.06.2016

Orly - Feel the Funk | stemplowa naklejka

Przyszła dzisiaj pora na już ostatni odcień lakieru Orly z wiosennej kolekcji Melrose. W końcu już za kilka dni przywitamy kalendarzowe lato, a wraz z nim zobaczycie u mnie lakiery z najnowszej, letniej kolekcji. 
Dzisiejszy bohater nosi nazwę Feel the Funk i od razu skojarzył mi się z żelkami obtoczonymi w cukrze, które zresztą wykorzystałam jako tło do zdjęć :) Lakier ma lekko różowy odcień, wpadający w fiolet z mnóstwem połyskujących drobinek. 
Feel the Funk jest słabo kryjący, więc może stanowić wierzchnią, połyskującą warstwę na dowolnie wybrany kolor, lub samodzielnie jak to zrobiłam ja. Do krycia ze zdjęć potrzebne były 3 warstwy lakieru.

Postanowiłam pobawić się również w stemplowanie i stworzyć swoją pierwszą naklejkę. Jak to zrobiłam, możecie zobaczyć również poniżej.
No to zapraszam do zdjęć! :)

orly melrose, feel the funk, wiosenna kolekcja orly 2016, fioletowy lakier do paznokci



lakier do paznokci, lakier orly, kolekcja melrose, 2016 melrose, orly fioletowy lakier, połyskujący fiolet, fiolet z drobinkami, lakier fioletowy z drobinkami


jak zrobic stemplową naklejke, kolorowe stemple, pokolorowac stemple,


Naklejkę wykonałam bezpośrednio na stempelku. Odbiłam wybrany wzorek, wypełniłam go kolorowymi lakierami, przykryłam topem, a później kiedy wysechł bardzo delikatnie oderwałam ze stempla. I tak zrobioną naklejkę wycięłam na kształt paznokcia, zabezpieczając ją topem.





                               Facebook, Instagram

13.06.2016

Jak przygotować usta pod matową pomadkę?

Każda z nas wie, że istnieją róże rodzaje pomadek do ust. Od tych błyszczących, satynowych przez matowe, które są ostatnio bardzo popularne. Właśnie pod te ostatnie – matowe – należy dobrze przygotować swoje usta, by uniknąć spierzchnięcia i wysuszenia. Kiedy je zaniedbamy żadna pomadka nie będzie wyglądała na nich dobrze. Jeżeli chcemy by matowa pomadka nadal prezentowała się nienagannie po kilku godzinach noszenia powinniśmy pamiętać o kilku krokach poprzedzających makijaż ust. Najlepiej wykonywać je regularnie, np. raz w tygodniu, by cieszyć się ładnymi i zadbanymi ustami, na których każda pomadka będzie wyglądać idealnie! Jakie to kroki? Czytajcie dalej!



JAK PRZYGOTOWAĆ USTA, BY MATOWA POMADKA DOBRZE NA NICH WYGLĄDAŁA ?


KROK 1. Wygładzenie ust - peeling

Pierwszym i bardzo ważnym krokiem jest wypeelingowanie naszych ust, czyli pozbycie się suchych i odstających skórek.
Aby matowa pomadka wyglądała dobrze na ustach, niezbędne jest ich wygładzenie. Niestety popękane i suche usta, a na nich matowa i wżerająca się we wszystkie załamania pomadka nie wyglądają zbyt zachęcająco. Pamiętajcie o tym, by od czasu do czasy robić delikatny peeling swoim ustom. Może to być ten sam, którego używacie aktualnie do peelingowania twarzy, lub zrobiony samodzielnie w domu. Fajnym przepisem na własny, domowy peeling jest zmieszanie cukru z miodem.

peeling cukrowy, peeling z miodem, peelingowanie ust, peeling z cukru i miodu, nawilżający peeling do ust, własny peeling, domowy peeling do ust,

Połączcie składniki w równych proporcjach: na przykład - pół łyżeczki cukru i pół łyżeczki miodu. Peeling będzie miał idealną konsystencję, a miód nie spłynie z waszych ust. Nie dość, że usta pozostaną gładkie, to jeszcze słodkie :)

KROK 2.  Mocne nawilżenie

Po wygładzeniu ust i pozbyciu się suchych skórek, które matowa pomadka mogłaby poskreślać, przyszedł czas na intensywne nawilżenie. Do nawilżania ust dobrze sprawdzają się wszelakie balsamy, wazelina, gruba warstwa kremu do twarzy, oleje, czy masła. Najlepiej pozostawić na chwilę grubszą warstwę, a po chwili zetrzeć nadmiar chusteczką. Pamiętajcie też o codziennym nakładaniu balsamów do ust na noc, by rano usta były dobrze nawilżone!

KROK 3. Wyrysowanie konturu i wypełnienie ust

Aby matowa pomadka dobrze wyglądała na naszych ustach warto przed jej aplikacją obrysować usta konturówką zbliżoną kolorystycznie do odcienia pomadki. Pozwoli to na bardzo precyzyjny makijaż ust i nie wyjechanie pomadką poza ich kontur. Zobaczcie koniecznie mój trik na to, jak je optycznie powiększyć za pomocą makijażu! :)



Jestem ciekawa, czy wy również przygotowujecie swoje usta pod matową pomadkę i czy wykonujecie im regularny peeling? A może wystarcza Wam samo mocne nawilżenie na noc? Dajcie znać jak dbacie o swoje usta! :)






Zajrzyjcie również na Facebooka oraz Instagram! :)

06.06.2016

Orly, Beautifully Bizarre

Przyszedł dzisiaj czas, żeby pokazać Wam już drugi z kolei lakier Orly pochodzący z wiosennej kolekcji Melrose. Poprzedni - zielony mogliście oglądać TUTAJ, natomiast dzisiejszy bohater Beautifully Bizarre jest mocno rozbielonym różem połyskującym na zielono.
Połysk jest widoczny szczególnie w słońcu i intensywniej na żywo, niż na zdjęciach. Udało mi się jednak uchwycić ten efekt w buteleczce lakieru, więc będziecie mogły sobie wyobrazić o czym mowa.
Kolor jest bardzo elegancki i pasuje do wielu stylizacji, u mnie będą to kwiaty, czyli bardzo wiosenny akcent :) No to zapraszam do zdjęć!

połyskujący lakier, lakier połyskujący na zielono, mieniący się lakier

kolekcja orly melrose, wiosenna kolekcja orly 2016, lakiery orly, różowy lakier, mleczny lakier




Mam Wam jeszcze do pokazania odcień Feel the Funk - to ten po prawej stronie na powyższym zdjęciu. Ale to już niebawem! :)




03.06.2016

Wygładzający peeling do twarzy Sylveco

Dzisiejszy produkt jest drugim kosmetykiem marki Sylveco jaki mam okazję używać. Pierwszym z nich był hibiskusowy tonik, o którym już Wam pisałam, natomiast dzisiaj przychodzę do Was z wygładzającym peelingiem do twarzy na bazie korundu. Ciekawi?

peeling do twarzy, wygładzający peeling, sylveco, peeling z korundem, korund,

Do tej pory miałam do czynienia z peelingami zamkniętymi w tradycyjnych tubkach, z których wyciska się produkt na dłoń, natomiast tutaj dostajemy coś innego. Sam produkt znajduje się w odkręcanym słoiczku i sądząc po jego konsystencji jest to rzeczywiście słuszne rozwiązanie. Peeling Sylveco ma dosyć zbitą konsystencję, która z czasem nawet lekko wysycha tworząc się jeszcze bardziej zwartą.
Peeling w słoiczku wygląda jak gładka masa, natomiast dopiero poprzez dotyk ujawnia swe prawdziwe oblicze...

peeling z korundem, sylveco peeling, wygładzający peeling, peelingi sylveco,

W środku ma zatopionych mnóstwo malusieńkich i jakże ostrych drobinek! Peeling zbudowany jest na bazie korundu, a więc jak wiecie produktu używanego często do mikrodermabrazji w salonach kosmetycznych. Podczas tarcia nie rozpuszcza się jak na przykład cukier, czy sól czyli popularne składniki drogeryjnych produktów peelingujących. Można więc trzeć i trzeć, ale nie przesadźcie zbytnio :)
Wygładzający peeling Sylveco ma dosyć krótki, ale konkretny skład, w którym znajdziemy między innymi olej palmowy i olej słonecznikowy. To właśnie dzięki nim jego konsystencja wygląda na kremową, chociaż w rzeczywistości jest całkiem mocnym zdzierakiem!

Peeling pozostawia na skórze tłustą warstewkę, co oczywiście nie każdemu może odpowiadać, ale ja nie mam nic przeciwko. To w sumie kolejne nawilżenie, dla mojej suchej i wymagającej cery.
To co w nim polubiłam to przede wszystkim jego fajny i owocowy zapach - peeling pachnie trochę cytrusowo i zawdzięcza ponoć swój zapach werbenie. Drobinki, mimo, że bardzo małe są naprawdę ostre i potrafią świetnie złuszczyć martwy naskórek.
Już po pierwszym użyciu skóra twarzy wygląda inaczej! Jest wygładzona, wyrównana i promienna.
Jak dla mnie wygładzający peeling Sylveco spisuje się naprawdę świetnie i jest godny polecenia. Myślę, że zostanie moim ulubieńcem :)