04.12.2016

Nowości listopada '16

Dzisiaj kolejna odsłona postu z serii nowości. Skończył się listopad, zatem jak zwykle zapraszam Was na podsumowanie minionego miesiąca. W listopadzie przybyło mi naprawdę sporo kosmetyków, dlatego zasiądźcie koniecznie z kubkiem kawy lub herbaty, bo post będzie długi :)


Na początek pokażę Wam cztery lakiery hybrydowe od firmy Neess. Nie miałam jeszcze do czynienia z ich lakierami hybrydowymi, więc dla mnie to nowość i jestem ich bardzo ciekawa.
Oprócz lakierów dostałam także pyłek syrenki w słoiczku, smycz, zestaw pilników oraz coś słodkiego.
Kolory, wprost idealne na jesień: pole lawendy, caffe latte, beżowa rewolucja, rock&róż



W listopadzie uczestniczyłam również w spotkaniu blogerów Beauty Flash, które było zorganizowane na Targach LNE w Krakowie. Podczas przerw wraz z Mademoiselle Magdalene, Tiną i Justyną mogłyśmy szaleć na stoiskach kosmetycznych i oczywiście wśród groma kosmetyków poczułyśmy chęć do zakupów.
Skusiłam się na wzorniki, które bardzo mi się przydadzą. Kupiłam też sondę do paznokci, bo o dziwo jeszcze jej nie miałam. Do koszyka wrzuciłam także złotą tasiemkę do zdobień oraz różowy pędzelek. Za wszystko zapłaciłam jedyne 19zł :)


Podczas Beauty Flash organizowany był konkurs, w którym udało mi się wygrać zestaw od Nails Company. W środku znalazłam lakier hybrydowy Blue Paradise z jesienno zimowej kolekcji sygnowanej przez Michała Szpaka. Lakier hybrydowy z efektem kociego oka - który zobaczycie już w kolejnym poście. Nie mogłam się powstrzymać i od razu go wypróbowałam! :) Do efektu kociego oka dołączone były też dwa magnesy - na patyczku i w ołówku.
Była też baza oraz top, a także dwa pyłki do zdobień - holo i srebrny mirror powder.


No i na sam koniec upominki z krakowskiego spotkania blogerek, które obiecałam Wam pokazać. Będzie ich naprawdę sporo! Zostały pogrupowane na poszczególne firmy.

Tołpa


L'Oreal


Hean


Pierre Rene


Equilibra


Kosmetyki CD


BlanX


Ekert Nails




Ecoblik


Business & Culture


Eveline


Bielenda


Oillan


Bioxsine


BioBeauty


Dax


Jadwiga


Esent


Indigo


For Life & Madaga


IvaNatura, Duafe, Wytwórnia Mydła


Janda


Lavera, Farmapol, Drogeria Jawa


AquaPi


SeeSee


Jak widzieliście listopadowych nowości kosmetycznych było bardzo, bardzo dużo. Z racji tego, że na pewno sama wszystkiego nie zużyje, a moje zapasy cały czas się powiększają postanowiłam, że się z Wami podzielę. Jeszcze przed świętami ruszy rozdanie. Wyczekujcie go na Facebooku, dlatego już teraz zachęcam do obserwowania :)

Jutro lecę na mały urlop i nie będę aktywna na blogu przez cały przyszły tydzień. Pamiętajcie jednak żeby śledzić mnie na Instagramie, bo tam na bieżąco pokazuję co się u mnie dzieje. Głównie na instastory! :)




29.11.2016

Moja dziwna znajomość z eyelinerem Golden Rose

To, że uwielbiam czarne kreski na górnej powiece wiadomo nie od dziś. Używałam już eyelinerów w pisaku, kałamarzu i kredce, ale z żadnym z nich nie mogłam się porozumieć. Dopiero żelowe eyelinery sprawiły, że pokochałam czarną kreskę na tyle, że się z nią nie rozstaję. Żelowy eyeliner to jedyny produkt, którym umiem namalować swoje idealne kreski i tylko taka konsystencja mi odpowiada.
Zatem kiedy okazało się, że Golden Rose posiada taki kosmetyk w swojej ofercie koniecznie chciałam go mieć.

eyeliner golden rose, żelowy eyeliner, czarny eyeliner, longstay eyeliner,

Golden Rose Gel Eyeliner to produkt zapakowany w dosyć oryginalnym słoiczku, przypominającym kałamarz. U góry mamy schowany pędzelek, który jest dosyć gruby i nie namalujemy nim raczej cieniutkich kresek. Ale przejdźmy do rzeczy..

czarny eyeliner, eyeliner w słoiczku, eyeliner z pędzelkiem, tani eyeliner, żelowy

Od pierwszych chwil używania żelowego eyelinera Golden Rose byłam zachwycona. Podobało mi się w nim wszystko, dosłownie! Po pierwsze jego mocno czarny i intensywny kolor. Po drugie konsystencja typowa dla eyelinerów żelowych, która pozwalała jednym ruchem namalować kreskę. No i trwałość, która powalała na kolana. Eyeliner wydaje się mocno zasychać na powiece i tkwi tam dopóki nie zmyjemy go porządnie na wieczór. A i tak czasem trzeba mocniej potrzeć, żeby zszedł całkowicie. Nie straszny mu deszcz, czy załzawienie oka, trzyma się niczym produkt wodoodporny.
I tak malując się nim codziennie wzdychałam jaki to świetny produkt. Myślałam nawet wtedy, że na pewno umieszczę go w ulubieńcach roku [Hity Blankity], ale po miesiącu czar prysł....

żelowy eyeliner, czarny eyeliner, golden rose, kreski eyelinerem,

Po szczęśliwym miesiącu używania eyelinera GR okazało się, że zasechł na kamień. Każda kolejna próba namalowania kreski zaczynała być męczarnią. Konsystencja nie była już miękka, ale twarda i zbrylająca się. Kreski wychodziły poszarpane, a pędzelek nabierał grudki eyelinera.
Zeskrobałam wierzch metalowym pilniczkiem, by dokopać się do wewnętrznej miękkiej warstwy. Udało się. Namalowałam jako takie kreski, ale następnego dnia zdrapana powierzchnia od nowa była sucha. Codzienne zdrapywanie wierzchniej warstwy nawet teraz już niewiele daje. Eyeliner zasechł już cały. Nadaje się jedynie do wyrzucenia.

Miałam w planach już wcześniej napisać tę recenzję. Jeszcze wtedy, kiedy byłam w pełnym zachwycie. Dobrze, że poczekałam trochę dłużej, bo okazało się, że eyeliner jest dobry, ale tylko na pierwszy miesiąc. I tak, wiem że są na rynku produkty, które pomagają odratować zaschnięte kosmetyki, na przykład Duraline. Ale w tym przypadku wolę kupić inny eyeliner, którym nacieszę się trochę dłużej, a znam takie.

Jak widzicie po tytule posta z eyelinerem Golden Rose łączy mnie bardzo dziwna znajomość. Od początkowego zachwytu nad wszystkim, do porażki po miesiącu. No i? Mam co do niego bardzo mieszane odczucia, bardziej w stronę tych negatywnych, bo za bardzo mnie rozczarował. A mogła być z tego miłość.





                                         Zapraszam Was na Facebook oraz Instagram :)


26.11.2016

Jesienne spotkanie blogerek w Krakowie

Od ponad roku nie brałam udziału w żadnym typowo blogerskim spotkaniu. Na ostatnie takie spotkanie wybrałam się w październiku ubiegłego roku. Od tamtej pory były po drodze oficjalne spotkania blogerskie, takie jak konferencja Meet Beauty, konferencja See Bloggers, Beauty Flash, czy Urodziny Elfa Pharm (o czym możecie wiedzieć śledząc mnie na Instagramie). Co mnie skusiło, żeby wybrać się ponownie na takie spotkanie? Na pewno obecność dziewczyn, których nie widziałam już od dłuższego czasu oraz możliwość poznania nowych osób. Zawsze na takich spotkaniach można dowiedzieć się czegoś ciekawego, wymienić blogowymi doświadczeniami, czy wreszcie porozmawiać i spędzić miłe popołudnie :)

W niedzielę, 20 listopada spotkałyśmy się w jedenastoosobowym gronie w krakowskiej restauracji Hellada - grecka Tawerna. A że była to godzina popołudniowa, postanowiłyśmy coś zamówić i zjeść obiad. Nie obyło się bez miłych rozmów, wymiany doświadczeń i ciekawostek z blogosfery. Na wspólnych rozmowach minęło nam dobre kilka godzin. 
Poniżej wstawiam zdjęcia ze spotkania, które otrzymałam od organizatorek - Magdy i Dominiki.






W spotkaniu wzięły udział:

Magda http://rainbow-beauty.pl
Dominika http://kosmetyczneszalenstwo.pl
Anita http://blondbeauty.pl
Justyna http://blankita.pl
Kasia http://kascysko.blogspot.com
Kasia http://juststayclassy.pl
Kasia http://testujemykosmetyczki.blogspot.com
Kornelia http://zakatekrudej.pl
Marzena http://turkusoowa.blogspot.com
Paulina http://nottoseriousblog.blogspot.com
Paulina http://making-myself-beauty.blogspot.com





A jeżeli jesteście ciekawi, co takiego kryło się w tajemniczych torebkach, które oglądałyśmy, to wyczekujcie nowości listopada. Właśnie tam, w comiesięcznym podsumowaniu nowości pokażę co znajdowało się w środku :)







15.11.2016

Efekt lustra na paznokciach. Mirror effect krok po kroku | Nail Care #7

Efekt lustra stał się ostatnio bardzo popularną metodą zdobienia naszych paznokci. Jak sprawić, by za pomocą pyłku uzyskać wymarzony efekt na hybrydach? Zapraszam Was do dzisiejszego posta!

lustro na paznokciach, lustro na hybrydzie, mirror effect, mirror nails


O lustrzanych paznokciach, albo inaczej mirror effect słyszał już chyba każdy. To aktualnie gorący trend w stylizacji paznokci, którego każdy chciałby spróbować. Wcale się nie dziwię, bo lustrzane paznokcie wyglądają niezwykle efektownie. 
Jedyne czego potrzebujemy to pyłek opalizujący na wybrany kolor oraz pacynka z gąbeczką. Mirror effect wykonujemy na hybrydach, dlatego najpierw trzeba je zrobić.
Dzisiejszym bohaterem jest złoty pyłek pochodzący ze sklepu Born Pretty, ale mam w zanadrzu jeszcze srebrny (z innej firm), więc na pewno za niedługo Wam go pokażę. 
Tym czasem zapraszam Was do przeczytania mojego poradnika krok po kroku jak nakładać pyłek, by uzyskać efekt lustra!


złote paznokcie, złoty pyłek, pyłek do hybryd, lustro na paznokciach, lustro na hybrydach

Jak wiecie efekt lustra wykonujemy na hybrydach, zatem najpierw musimy je zrobić :)
Wybranym kolorem malujemy paznokcia, na którym chcemy lustro i standardowo utwardzamy w lampie. 
Ja wybrałam kolor biały, ale pyłek BPS jest tak mocno kryjący, że przykryje każdy inny odcień. Dlatego możecie malować takim, jaki akurat macie pod ręką.

złoty pyłek do paznokci, efekt lustra, złote lustro, złoty efekt lustra, lustro na hybrydzie, chiński pyłek,

Złoty mirror effect od BPS znajduje się w plastikowym słoiczku i jak widzicie jest bardzo drobno zmielony. Przy wyborze swojego pyłku pamiętajcie o tym, żeby nie wyglądał on jak brokat, ale jak pyłek. Wtedy uzyskamy gładką taflę lustra, zamiast efektu brokatu, którego przecież nie chcemy.


Do wykonania efektu lustra na paznokciach będzie nam potrzebna pacynka. Taka zwykła dołączona nieraz do paletek z cieniami do oczu.
Nabieramy pyłek za pomocą pacynki i wcieramy okrężnymi ruchami w utwardzoną, nie przemytą hybrydę.
Ważne, żeby ruch gąbeczki był wcierający, a nie wklepujący. Nie bójcie się jeśli pobrudzicie sobie skórki wokół paznokci. Wszystko się potem zmyje :)


Ostatnim krokiem jest nałożenie topu na efekt lustra i utwardzenie go w lampie. Użyłam tutaj topu "no wipe", więc nie muszę go dodatkowo przemywać.
Teraz wystarczy tylko umyć ręce, żeby pozbyć się pyłku ze skórek wokół paznokcia :)

Pewnie zauważyliście, że nie postępuję z zasadą wcierania pyłku w top. Dla mnie to tylko kolejna warstwa lakiery hybrydowego na paznokciach. Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy położeniem pyłku na kolor, a na top, dlatego wolę po prostu mniej warstw :)

Co myślę o tym pyłku? 
Nie daje on raczej efektu typowego złota na paznokciach, bo jest trochę zbyt żółty. Ale na jego korzyść przemawia to, że nie ma widocznych drobinek brokatu i przykryje każdy kolor, na który się go położy :)

A już za niedługo możecie się spodziewać stylizacji paznokci z efektem lustra. Bądźcie czujni!






Złoty pyłek z efektem lustra możecie kupić TUTAJ
a korzystając z poniższego kodu uzyskujecie 10% zniżki i darmową wysyłkę!





Zajrzyjcie też na Facebooka oraz Instagram!