19 lut 2017

Efekt kociego oka, czyli Nails Company i Gelique Magnetique 174 #FebNails

Zapraszam Was dzisiaj na trzeci wpis z cyklu #FebNails. Przypomnę tylko, że są to wpisy paznokciowe ukazujące się w każdą niedzielę lutego. Współtworzę ten cykl z innymi blogerkami, a linki do ich wpisów znajdziecie jak zwykle na końcu posta :)

Jeżeli nadążacie za aktualnymi trendami w stylizacji paznokci, to nie mógł Was ominąć efekt kociego oka. Na czym on polega i jak wygląda przekonacie się w dzisiejszym poście :)
Do jego wykonania użyłam lakieru hybrydowego marki Nails Company z serii Gelique Magnetique o numerze 174. Jego kolor jest nieoczywisty. Na żywo niby to burgund, który przy pomocy drobinek nabiera rudego wykończenia. Nie można mu jednak odmówić tego, że jest piękny i nasycony. Na paznokciach prezentuje się inaczej, niż na etykiecie z buteleczki. Robi wrażenie i przyciąga uwagę.

Lakier hybrydowy który ma nam stworzyć efekt kociego oka zawiera w sobie multum iskrzących drobinek, które pod każdym kątem wyglądają inaczej. Ruch dłoni sprawia, że pyłek wędruje wraz ze światłem i przesuwa się po płytce paznokcia. 
Do wykonania efektu kociego oka będziemy potrzebować również magnes, który należy przyłożyć do paznokcia w dowolnym kierunku. U mnie był to skos, a zdjęcia efektu zobaczycie poniżej.

Jak się okazuje efekt kociego oka nie jest łatwy do wykonania. Szczególnie za pierwszym razem. Musimy wyczuć magnes, przytrzymać go nad paznokciem odpowiednio blisko i na tyle długo, by drobinki zdążyły się namagnesować. Trzeba go też przystawiać nad każdym paznokciem pod tym samym kątem, co nie koniecznie zawsze się udaje. Ale myślę, że warto trochę poćwiczyć, bo sam efekt robi naprawdę świetne wrażenie! :)


kocie oko, cat eye, tiger eye, nc nails, nails company, rudy lakier

paznokcie, efekt kociego oka, tiger eye, cat eye,

efekt kociego oka, rudy lakier hybrydowy, lakier na magnes, lakier z magnesem, drobinki w lakierze hybrydowym


Znacie już efekt kociego oka? Jak Wam się podoba ten rodzaj zdobienia?

Zajrzyjcie też koniecznie do dziewczyn, które współtworzą ze mną cykl wpisów #FebNails i zobaczcie jaki wpis powstał u nich w dzisiejszym dniu! :) 


BeautypediaPatt - Nowe lakiery
Delishe - Moje niezbędniki do paznokci
Enestelia - Kolekcja Semilac Dance flow
ElfNaczi - Sally Hansen Instant Cuticle Remover




Śledzisz mnie już na Facebooku i Instagramie? :)


12 lut 2017

Walentynkowe lustrzane serce | #FebNails

W niedzielne popołudnie przychodzę do Was z drugim wpisem z serii #FebNails. Są to wpisy paznokciowe, publikowane w każdą niedzielę lutego. Publikujemy na swoich blogach wraz z kilkoma innymi blogerkami, a linki do ich blogów znajdziecie pod koniec wpisu :)

Ja przygotowałam dzisiaj dla Was zdobienie walentynkowe. Święto miłości już za kilka dni, więc to doskonała okazja, by przemycić słodkie serduszkowe wzory na nasze paznokcie.
W mojej stylizacji pojawiły się dwa motywy - pierwszy to efekt lustra, którym zostało wykonane serduszko oraz negative space. Oba szalenie modne i nie trudne w wykonaniu.




No to zapraszam do oglądania, może się zainspirujecie! :)







Zajrzyjcie też koniecznie na wpisy innych dziewczyn, które współtworzą ze mną cykl #FebNails - do:

BeautypediaPatt - Łączenie hybryd
Delishe - Manicure na Walentynki
Enestelia - Marmurkowe paznokcie
ElfNaczi - Manicure hybrydowy kontra tradycyjny

Ciekawa jestem co Wy będziecie miały na swoich paznokciach w Walentynki. Dajcie znać! :)






Obserwujesz mnie już na Instagramie i Facebooku?


9 lut 2017

Nowości grudnia i stycznia

Zarówno nowości grudnia jak i stycznia nie były zbyt duże, dlatego postanowiłam połączyć je w całość i pokazać w jednym zbiorczym poście. Moje zakupy ograniczyły się do niezbędnych rzeczy, przyszło tez do mnie kilka paczek niespodzianek - zatem zaczynajmy małe podsumowanie :)


Pamiętacie może jak w nowościach października pokazywałam Wam uroczy kuferek od Miss Sporty pełen nowości marki? W grudniu Miss Sporty postanowiło również mnie zaskoczyć i wysłać tajemnicze pudełko, które skrywało same skarby.


Znalazłam tu aż dwanaście odcieni pomadki Wonder Smooth, eyeliner, tusz do rzęs i cztery perłowe lakiery. Najbardziej zainteresowały mnie pomadki i tak szeroka gama kolorów, jednak muszę tu trochę ponarzekać. Pomadki niestety są bardzo krótkotrwałe i znikają z ust w ekspresowym tempie. Mają fajną, nawilżającą formułę i ładne kolory, jednak wystarczy lekkie dotknięcie ręką, by kolor zszedł całkowicie.


Kolejną przesyłką było moje zamówienie ze sklepu Mintishop. Przy okazji zakupu świątecznych prezentów zamówiłam też coś dla siebie. Po nieudanej przygodzie z eyelinerem Golden Rose (przeczytajcie dlaczego używałam go tylko miesiąc) musiałam szybko wybrać jakiś zamiennik. Postawiłam na swojego ulubieńca z Maybelline i wiem, że posłuży mi on znacznie dłużej! :)
Do koszyka wrzuciłam także opalizujący pyłek do paznokci Moonlight Effect 01 z Neo Nail. Brakowało mi też ciemnej bazy pod pyłki, więc wzięłam lakier hybrydowy w odcieniu Stormy Night.
Lakier jest mocno ciemny i wpada w granat. Nie chciałam zwykłej czerni, bo pewnie rzadko bym jej używała. Myślę, że taki odcień będzie fajny zarówno pod pyłki, jak i solo.


Po bardzo długiej nieobecności odwiedziłam w grudniu Rossmanna. Musiałam dokupić małe butelki wyjazdowe do Hiszpanii, ale też mały dezodorant, czy kulkę. Sięgnęłam również po swojego ulubieńca do ust - Carmexa, tym razem o zapachu limonki oraz hennę do brwi Delia, bo stara już przestała łapać kolor.


W grudniu wraz z innymi blogerkami zabawiłyśmy się w świętego Mikołaja :) Każda z nas wylosowała osobę, której miała sprawić prezent. Przygotowałyśmy też listy z podpowiedzią dla naszych Mikołajów co ewentualnie chciałybyśmy dostać. Mój Mikołaj wstrzelił się idealnie w to, co chciałam! W świątecznej paczuszce, którą dostałam od Agnieszki znalazłam ogromny reniferkowy kubek, z którego teraz codziennie wypijam herbatkę. Dwa pyłki do paznokci i tasiemkę do zdobień, róż do policzków w brzoskwiniowym odcieniu i dwa świąteczne mydełka. Były też słodkości oraz herbatka ciasteczkowa :)


W nowościach stycznia nie pojawiło się u mnie zbyt dużo. Pierwszą nowością są kosmetyki Le Petit Marseillais. Wersja algowa to nowość na rynku, a kosmetyki pachną bardzo przyjemnie i świeżo. Mają przenosić nas w wakacyjne wspomnienia i przywoływać letnią morską bryzę :)
W mojej łazience zagościł balsam do ciała oraz pielęgnujący krem do mycia, mający konsystencję mleczka.


W Biedronce spoglądam często na szafę kosmetyków Bell - też tak macie? :) Moją uwagę przykuła nowa pomadka - dajcie znać, czy to jakaś nowość, czy tylko ja widziałam ją po raz pierwszy.


Jest to matowa pomadka o bardzo intensywnym odcieniu. O dziwo jej trwałość bardzo mnie zaskoczyła. Pomadka spokojnie wytrzyma na ustach kilka godzin i mocno na nich zastyga. Wybrałam odcień 03, który jest zgaszonym, brudnym różem, ale na ustach prezentuje się pięknie!


A ostatnią nowością stycznia są pędzle do makijażu ze sklepu Banggood. Pisałam już o nich kilka słów [Zestaw pędzli z Banggood], pokazywałam jak prezentują się na żywo i jakie jest moje pierwsze wrażenie. Jeśli jesteście ich ciekawi to odsyłam Was do tamtego posta, bo pędzle można dostać za naprawdę małe pieniądze.


Doszliśmy do końca! Znacie któreś z kosmetyków, lub coś Was szczególnie zaintresowało?
Pamiętajcie, że w niedzielę widzimy się w kolejnym paznokciowym wpisie #FebNails :)






Obserwujesz mnie już na Facebooku i Instagramie?

5 lut 2017

Alternatywa dla hybrydy? Lakier winylowy | #FebNails

Lakier, który utrzymuje się na paznokciach cały tydzień, łatwo się usuwa i nie potrzebuje lampy do utwardzania. Brzmi ciekawie? Takie informacje można przeczytać na temat lakierów winylowych. Co to w ogóle jest i czy rzeczywiście wytrzyma cały tydzień bez odprysków - przekonacie się w dzisiejszym poście.

lakier winylowy, lakier bez lampy, CDN

Hybrydy są bardzo wygodne w noszeniu - to już wie każdy. Jednak ich ściąganie nie należy do najprzyjemniejszych. Piłowanie, moczenie w acetonie, zeskrobywanie. Powoduje to, że odkładam moment ich ściągania z dnia na dzień, aż w końcu odrost robi się tak długi, że nie mam wyjścia. 
Opcja tygodniowej trwałości i łatwości usuwania lakieru winylowego przekonała mnie na tyle, że bardzo chętnie po niego sięgnęłam. Pomyślałam, że może to być świetna alternatywa dla lakieru hybrydowego i z chęcią wzięłam się za malowanie paznokci.

Lakier winylowy dzięki zawartym w swoim składzie polimerom winylowym ma dawać nam gwarancję 7 dniowego nieskazitelnego manicuru, bez utraty blasku i intensywności koloru.

zestaw do paznokci winylowych, paznokcie winylowe, lakier winylowy, Vinylux CDN

W zestawie Vinylux mamy trzy produkty. Pierwszy z nich ScrubFresh służy do oczyszczenia i przygotowania paznokci do nałożenia lakieru winylowego. Jest też lakier winylowy w kolorze klasycznej, mocnej czerwieni oraz Top Coat, który pomoże nam wydłużyć trwałość lakieru.

Aplikacja jest bardzo prosta i przebiega w zaledwie trzech krokach. Odtłuszczamy płytkę paznokcia preparatem ScrubFresh, następnie nakładamy winylowy lakier kolorowy. Warto tutaj też zaznaczyć, że lakier ten nie potrzebuje żadnej bazy. A na koniec zabezpieczamy kolor warstwą Top Coatu i czekamy aż wyschnie. 

czerwony lakier winylowy, lakier winylowy, CDN, vinylux lakier

Kolorowy lakier winylowy jest rzadszy od zwykłych lakierów, a podczas aplikacji miałam wrażenie, że wchłania się w płytkę paznokcia i momentalnie na niej zasycha. 
Top Coat ma bardziej treściwą konsystencję, podobną do Insta Dri z Sally Hansen. Jeżeli miałyście, to wiecie co mam na myśli. Jest gęstszy i jakby żelowy. 

Nałożyłam dwie warstwy Top Coatu na lewą rękę i jedną warstwę na prawą. Lewa ręka z dwoma warstwami wytrzymała bardzo długo, prawa natomiast miała już pierwsze odpryski po trzech dniach.
A poniżej pokażę Wam efekt lakieru winylowego po 10 dniach. Podejrzewam, że wytrzymałby nawet kilka dni więcej, ale chciałam go już zmyć :) Jak widzicie kciuk nie przetrwał w całości - pojawiły się odpryski. Natomiast reszta paznokci trzyma się świetnie i widać już spory odrost.

winylowy lakier do paznokci, vinylux, cdn, czerwony vinylux

Jak zmywać lakier winylowy?

Lakier winylowy możemy zmywać jak normalny lakier - zmywaczem do paznokci z acetonem. Nie sprawia problemów przy zmywaniu i jest łatwy w usunięciu.


Słyszałyście już o lakierach winylowych? Myślicie, że będzie to fajna alternatywa na lakierów hybrydowych?



___________________

Wraz z trzema innymi blogerkami postanowiłyśmy publikować paznokciowe wpisy w każą niedzielę lutego. Postał z tego krótki cykl wpisów #FebNails w którym zobaczycie po cztery paznokciowe wpisy u każdej z nas.

Koniecznie zajrzyjcie do pozostałych dziewczyn - poniżej linki do ich wpisów:
BeautypediaPatt - Efekt lustra i Kameleon
Delishe - Manicure masłem shea
ElfNaczi - Jak dbam o dłonie i paznokcie?
Enestelia - Top 13 kolorów lakierów hybrydowych Semilac

i nie zapomnijcie odwiedzać nas co niedzielę po kolejne inspirujące wpisy! :)






Śledzicie mnie już na Facebooku i Instagramie? :)




2 lut 2017

Pomada do brwi - Inglot, 12

Kiedy w nowościach października pokazywałam Wam między innymi pomadę do brwi Inglot, napisaliście, że chętnie poznacie ją bliżej. Byliście ciekawi jak wygląda na brwiach i jak się spisuje, dlatego specjalnie dla Was pokażę ją dzisiaj w akcji.

kontorowka do brwi inglot 12, jak wypelniac brwi, makijaz brwi, amc brow liner inglot, pomada inglot, jaki kolor pomady inglot

Już od dobrych kilku lat nie wyobrażam sobie makijażu bez wypełnienia brwi. Nie pamiętam już kiedy zaczęłam je wypełniać, ale widzę ogromną różnicę w makijażu, kiedy mam je zrobione. Do tej pory używałam produktów sypkich, prasowanych Najpierw były to zwykłe cienie do oczu w kolorach brązu, potem specjalne cienie do brwi, aż w końcu postanowiłam spróbować pomady w formie żelowej.
Różnica w wyglądzie brwi jest spora, na duży plus dla żelowej konturówki. Jednak nakładanie jest trochę inne. Wypełniając brwi żelową pomadą trzeba być bardziej precyzyjnym i wykonywać delikatniejsze ruchy, bo możemy sobie przerysować brwi. Jednak po kilku próbach jesteśmy w stanie robić to idealnie.

konturowka do brwi inglot, amc brow liner, brwi dla blondynki, wypelnianie brwi

Pomadą Inglot można stworzyć zarówno subtelny, jak i mocno wyrysowany look. Wszystko zależy tak naprawdę od ilości produktu, jaką nabierzemy na pędzelek.
Mała ilość pomady i dobrze roztarta na brwiach da nam ładny, naturalny efekt, czyli taki jaki lubię najbardziej.
W całej gamie jest aż dwanaście odcieni pomady do wyboru. Dla każdego coś dobrego! :) Mój numerek to 12, czyli drugi w kolejności odcień. A im dalej, tym ciemniej. 
Jak widzicie na powyższym zdjęciu jest on chłodny i wpada w szarość. Myślę, że ten odcień będzie pasował wielu osobom, a szczególnie blondynkom oraz posiadaczkom jasnej karnacji.

Inglot, pomada do brwi, konturowka do brwi, konturowka inglot, wypelnianie brwi, makijaz brwi,

Pomada Inglot jest bardzo łatwa i przyjemna w użyciu. Wystarczy mieć cienki i precyzyjny pędzelek, którym będziemy mogły wypełnić brwi.
Największą zaletą tej pomady jest chyba jej trwałość. Tkwi na swoim miejscu cały dzień i się nie ściera. Podoba mi się jej konsystencja i łatwość nakładania - pomada się pięknie rozsmarowuje. Ma też idealny dla mnie odcień, w którym czuję się świetnie. Optycznie zagęszcza i przyciemnia brwi - czyli wszystko to co ma robić. Używam jej teraz codziennie i nie bez przyczyny znalazła się w ulubieńcach roku [Hity Blankity 2016]. Ja po prostu uwielbiam! :)

Pomady używam już trzy miesiące i przez ten okres nie zdążyła jeszcze zaschnąć. Podejrzewam, że prędzej czy później i tak zaschnie, bo żelowe konsystencje tak już mają. Ale na razie cieszę się jej maślaną formułą.

A Wy, czym aktualnie wypełniacie swoje brwi? :)






Śledzicie mnie już na Facebooku i Instagramie?

23 sty 2017

Zestaw pędzli z Banggood - pierwsze wrażenia

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię odkrywać różne perełki dostępne w azjatyckich sklepach internetowych. Kiedy dostałam kupon do wykorzystania w sklepie Banggood stwierdziłam, że to fajna okazja, by poznać coś nowego. Z Banggood nie zamawiałam jeszcze nic, natomiast ich asortyment jest bardzo bogaty. Zresztą zerknijcie sobie co można tam znaleźć! Ceny są oczywiście bardzo okazyjne i warto tam zmawiać, kiedy kurs dolara spada w dół.

Po dokładnym przewertowaniu strony skusiłam się na zestaw pędzli do makijażu. W sklepie wyglądały bardzo obiecująco, więc byłam ich strasznie ciekawa.
Pędzle przyszły do mnie po około trzech tygodniach oczekiwania, zapakowane jedynie w folię i kopertę. Nic się jednak nie uszkodziło, a sama folia wystarczyła, by pędzle przeżyły tak długi transport :)


W zestawie jest aż osiem pędzli. Cztery mniejsze do makijażu oczu oraz cztery większe do twarzy. Ich wykorzystanie zależy tak naprawdę od nas samych, ponieważ kształty pędzli są dosyć standardowe.

Skośny na pewno przyda się do żelowych formuł, takich jak eyeliner, czy pomada do brwi, a także do rozcierania kreski na górnej powiece.
Trzy kolejne pędzelki sprawdzą się przy rozcieraniu cieni oraz nakładaniu ich na całą powiekę. Dwa z tych puchaczy ma okrągłą skuwkę, a trzeci bardziej spłaszczoną. 

Większe pędzle, przeznaczone do makijażu twarzy można wykorzystać raczej do sypkich formuł. Najmniejszy z nich świetnie sprawdzi się do aplikacji rozświetlacza, kolejny do bronzera, biały do różu, a ostatni do przypudrowania całej twarzy.


Pędzle z Bangood są bardzo puchate i mięciutkie w dotyku, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Strasznie podobają mi się ich skuwki w kolorze różowego złota! Wpływa to na ich elegancję i to, że będą się pięknie prezentować na toaletce.
Pędzle są dobrze wykonane i co najważniejsze włosie jest równiutko przycięte. Nie wystają z nich żadne pojedyncze włoski. Na plastiku nie widać też śladów kleju, zatem wykonanie jest na wysokim poziomie.
Mam nadzieję, że po dłuższym użytkowaniu nadal będą wyglądać tak ładnie :)


Ich niewątpliwą zaletą jest długość. Pędzelki są króciutkie i na pewno zmieszczą się do każdej podróżnej kosmetyczki. Na powyższym zdjęciu porównałam je do pędzla Hakuro. Zmierzyłam, że różnica pomiędzy nimi to aż 5cm, a więc sporo! Dzięki temu są takie "cute",a równocześnie eleganckie :)

Jak widzicie zestaw pędzli z Banggood jest bardzo udany. Nie używam ich długo, dlatego jeśli zachcecie zrobię za jakiś czas aktualizację i napiszę, czy dalej ich włosie wygląda tak dobrze.

Pędzle dostępne są TUTAJ a ich cena zależy oczywiście od aktualnego kursu dolara. Można jednak powiedzieć, że cały ten zestaw można dorwać za około 40zł, co daje kwotę 5zł za jedną sztukę. Opłaca się? Oczywiście! :)







Zapraszam Was także na Instagram oraz Facebook :)


5 sty 2017

Hity Blankity 2016

Od trzech lat na blogu pojawiają się ulubieńcy minionego roku, tzw Hity Blankity, dlatego nie mogło ich zabraknąć również teraz, na podsumowanie 2016 roku.
Jeżeli jesteście ciekawi co zachwyciło mnie w 2014 i 2015 roku, to koniecznie zajrzyjcie do postu Hity Blankity 2014 oraz Hity Blankity 2015. To nadal moi faworyci!
Dzisiaj natomiast zapraszam Was na same kosmetyczne perełki, które odkryłam w minionym 2016 roku! :)

Jak zwykle swoje kosmetyczne odkrycia podzieliłam na trzy kategorie. Będzie to pielęgnacja, makijaż oraz paznokcie. Zabrakło w tym roku kategorii "gadżety" ale niestety nie znalazłam nic, co mogłoby dostać miano ulubieńca roku. No to zaczynamy!




PIELĘGNACJA



1. Sylveco - wygładzający peeling do twarzy

Pierwszym produktem, który zachwycił mnie w tym roku jest peeling na bazie korundu z polskiej firmy Sylveco. Pisałam o nim oddzielny post, dlatego odsyłam was do przeczytania pełnej recenzji [Sylveco, wygładzający peeling]. Tutaj natomiast napiszę w skrócie, że to mocny peeling, który świetnie zdziera martwy naskórek. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, a dodatkowo pozostawia na niej przyjemną, ochronną warstwę. Polubiłam go przede wszystkim za to, że pozostawia buzię niesamowicie gładką, oczyszczoną, a do tego pachnie werbeną. 

2. Gliss Kur, Ultimate Resist, Odżywka do włosów

Miałam już kilka odżywek w sprayu, ale żadna z nich nie pachniała jak ta z Gliss Kura. Zapach jest po prostu piękny i przypomina mi eleganckie perfumy. Mogłabym w sumie tak pachnieć. Odżywka oprócz cudownego zapachu pomaga oczywiście rozczesywać włosy, nabłyszcza je i ujarzmia. Czyli wszystko to, co powinna robić. Bardzo lubię formułę odżywek w sprayu, ponieważ nie trzeba spłukiwać dodatkowo włosów, co oszczędza nie tylko czas, ale także i wodę :)



3. Carmex

Pomadki firmy Carmex towarzyszą mi już od dłuższego czasu. Właściwie to nie wiem dlaczego nie ujęłam ich w poprzednich ulubieńcach roku. Powinny być w tym zestawieniu już od dawna. Miałam już chyba wszystkie wersje smakowe Carmexa i każda z nich sprawdzała się u mnie świetnie. Obecnie jak widzicie testuje limonkę, która również bardzo fajnie pachnie. Najchętniej sięgam po pomadki w sztyfcie, bo te są po prostu najwygodniejsze w użyciu. Lubię to charakterystyczne mrowienie Carmexa i ten chłód jaki daje bezpośrednio po aplikacji. Najbardziej jednak podoba mi się jego działanie pielęgnacyjne. Za każdym razem przynosi ulgę spierzchniętym ustom, a jego obecność w torebce to już must have każdej zimy. Wiecie co jest najciekawsze? Że Carmex leczy zajady! 

4. Kremy do twarzy Bielenda

W pamięci szczególnie zapadły mi dwa kremy Bielenda z serii mezo. Pierwszy z nich nawilżający w niebieskiej tonacji kolorystycznej oraz drugi odmładzający, w różowej. Obydwa to pięknie pachnące kremy o idealnej konsystencji. Pamiętam, że dobrze się rozprowadzały i idealnie nadawały pod makijaż. Świetnie nawilżały skórę i powodowały, że była promienna. Ogromnym plusem było to, że kremy nie szczypały w oczy i mogłam je wklepywać w te okolice bez obawy, ze zacznę łzawić. Zużyłam po dwa opakowania zarówno wersji nawilżającej, jak i odmładzającej. Nie potrafię jednak powiedzieć, który z nich był lepszy, bo obaj zasługują na miano ulubieńców.


MAKIJAŻ



1. Annabelle Minerals

Po minerały sięgnęłam pierwszy raz kilka lat temu. Odkryłam wtedy świetny podkład Lily Lolo, który stał się moim ulubieńcem oraz zapoznałam się z podkładem mineralnym Annabelle Minerals w wersji kryjącej. Z tym ostatnim nie mogłam się dogadać, ponieważ był bardzo widoczny na mojej skórze i czasami się warzył. Krył co prawda wszystko, ale jednak w bardzo nachalny sposób.
Dopiero kiedy w moje ręce wpadła wersja matująca okazało się, że jest on naprawdę dobry! Podkład matujący AM ma całkiem inną konsystencję od kryjącego. Mimo, że obydwa są sypkie. Okazało się, że wygląda on świetnie na skórze, praktycznie go nie widać i delikatnie wyrównuje koloryt co ja akurat lubię. Nosiłam go przez większość tego roku, a i tak zużycie nie jest duże.
Na konferencji Meet Beauty dostałam odcień Golden Fair, który był dobry w lecie. Teraz natomiast przydałby mi się troszkę jaśniejszy :)

2. Inglot - pomada do brwi

Pomada z Inglota to chyba moje najnowsze odkrycie. Do tej pory wypełniałam brwi cieniami w chłodnej tonacji, jednak w październiku postanowiłam spróbować popularnej pomady z Inglota. Trochę się wahałam, ponieważ bałam się przerysowanego efektu. Okazało się, że niepotrzebnie. Można nim wypełnić brwi zarówno mocno, jak i w bardzo subtelny sposób. Dodatkowo odcień który posiadam jest wręcz idealny dla mnie. Chłodny, wpadający w szarość, który wygląda bardzo naturalnie. Pasuje do brązowych włosów i jasnej karnacji. Niezaprzeczalnym plusem tej pomady jest całodzienna trwałość. Nie rozmazuje się, nie ściera. Tkwi na swoim miejscu cały dzień!




3.  Eveline, Advance Volumiere - serum do rzęs

Serum Eveline ma za zadanie odżywiać, regenerować i stymulować wzrost rzęs. No i rzeczywiście to robi! Moje rzęsy chyba jeszcze nigdy nie były w tak dobrej kondycji jak teraz. Jest ich więcej, są mocniejsze i przede wszystkim dłuższe. Serum Eveline sprawdza się świetnie jako baza pod tusz do rzęs. Powoduje, że rzęsy po wytuszowaniu są jeszcze bardziej uniesione i pogrubione. Serum z pewnością będzie stałym bywalcem w mojej kosmetyczce. 

4. Golden Rose, Matte Lipstick Crayon, 10

Kiedy pomyślę sobie co najczęściej nosiłam na ustach w tamtym roku, to będzie to na pewno matowa kredka do ust Golden Rose w odcieniu 10. Mimo, że jest to matowa kredka, to rozprowadza się bardzo przyjemnie na ustach. Nie jest tępa, jak większość matowych pomadek. Jest też bardzo komfortowa w noszeniu, bo nie wysusza zbytnio ust i praktycznie jej nie czuć. Przede wszystkim bardzo podoba mi się jej odcień i to właśnie on spowodował, że kredka ląduje w tym zestawieniu. Uważam, że jest to bardzo elegancki odcień różu, idealny na co dzień i pasujący zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu. Można powiedzieć, że to taki uniwersalny odcień. Szkoda tylko, że nie jest trwalsza. Wybaczam jej to, bo jej kolor mnie po prostu zachwycił. A jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda jej odcień to pokazywałam go w poście z Nowościami czerwca.

PAZNOKCIE



1. Pyłki do zdobień

Pyłki do paznokci zyskały w tym roku niezłą popularność. Stały się must have każdej kobiety robiącej sobie domowe hybrydy. Nie mogło ich zabraknąć również i u mnie. Moja kolekcja ostatnio sporo się powiększyła, co możecie zobaczyć na zdjęciu.
Dzięki pyłkom możemy wyczarować lustrzane paznokcie, zarówno złote jak i srebrne, a także efekt holo, czy syrenkę. Są przy tym mega proste w użyciu, bo wcieramy je w top za pomocą zwykłej pacynki. Poradzi sobie z nimi każda początkująca osoba :)

2. Rapidograf

To kolejny fajny gadżet ułatwiający stylizację paznokci. Pozwala na namalowanie bardzo cieniutkich i precyzyjnych kresek, a więc stworzenie właściwie każdego wzoru w dowolnym kolorze. Ja co prawda mam tylko dwa tusze - biały i czarny, ale i tak wystarczyły mi one by wykonać kilka ciekawych wzorków. Wystarczy napełnić go wybranym tuszem i malować co tylko nam podpowiada wyobraźnia!



3. Semilac Strong white

Patrząc na moje paznokcie w 2016 roku można dostrzec, iż najczęściej używanym kolorem był Semilac Strong white. Nic dziwnego. Biała baza jest świetna do wszelkich stylizacji, no i pasuje do każdego zestawienia kolorystycznego. Biel jest bardzo praktyczna, a dodatkowo pozwala wzorkom "wybić się" na wierzch i być bardziej widocznymi. Strong White od Semilaca potrzebuje co prawda dłuższego naświetlania w lampie, bo wolniej się utwardza, ale jednocześnie łatwiej go później ściągnąć.


Jak widzicie nie było w tym roku dużo perełek kosmetycznych. Nie odkryłam zbyt wiele nowych produktów, ponieważ często powracam do swoich ulubieńców i sprawdzonych kosmetyków. Mam jednak nadzieję, że rok 2017 będzie bardziej owocny! :)
A wy, odkryłyście w minionym roku jakieś świetne kosmetyki? Pochwalcie się!





Zapraszam Was także na Facebooka oraz Instagram! :)