14 gru 2015

Klipsy do ściągania hybryd. Warto? | Nail Care #3

Na moich paznokciach coraz częściej lądują hybrydy i o ile z ich nakładaniem nie ma większego problemu, tak schody zaczynają się przy ściąganiu. Owijanie folią każdego paznokcia jest trochę problematyczne, więc postanowiłam wypróbować gadżet, który ma nam ułatwiać ściąganie hybryd! Dowiecie się dzisiaj jak sprawdzają się klipsy do ściągania lakieru hybrydowego, odpowiem na pytanie czy rzeczywiście ułatwiają pracę, czy są jednak zbędnym gadżetem. Ciekawi? Zapraszam! :)



Zdecydowałam się na zakup takich klipsów, nie tylko dlatego, że wyglądają gadżeciarsko, ale również dlatego, że miałam wobec nich pewne wymagania. Miały one pomóc szybciej pozbyć się lakieru hybrydowego z paznokci.

Moje wcześniejsze doświadczenia z owijaniem folii każdego paznokcia kończyły się zawsze dużym poirytowaniem, gdyż nie zawsze chciały się ładnie zeskrobać. Lakier nie był odpowiednio namoczony, folia niejednokrotnie spadała, co skutkowało koniecznością ponownego namaczania.

Klipsy natomiast są bardzo proste w użyciu, bo nalewamy na wacik aceton do ściągania lakieru hybrydowego, przykładamy go do paznokcia, po czym zaciskamy na palcu taki klips i trzymamy do 10 minut. Fajne jest to, że klips dobrze trzyma się na paznokciach, zaciska się odpowiednio mocno i co najważniejsze nie spada!



Jakie są efekty?

Praca z klipsami przy ściąganiu lakieru hybrydowego jest o wiele prostsza, niż owijanie każdego paznokcia folią spożywczą. Nie dość, że zajmuje to chwilę, to jeszcze pomaga bardziej docisnąć wacik z acetonem do płytki paznokcia. Powoduje to, że lakier jest lepiej namoczony i schodzi płatami już przy pierwszym założeniu klipsa. Nie ma potrzeby namaczać paznokci drugi raz, a to wielka wygoda i krótszy czas obcowania acetonu z naszymi paznokciami!
Klipsy to bardzo wygodne rozwiązanie i zdecydowanie ułatwiają pracę przy ściąganiu lakieru hybrydowego!


Cały zestaw klipsów składa się z 10 sztuk, jednak widziałam na allegro, że można również kupić ich dowolną ilość.
Przy kupnie klipsów zwróćcie uwagę, czy nie jest to klips tunelowy, taki który się nie zaciska (widziałam też takie), tylko klips, który obejmie paznokieć i lekko go uciśnie. Polecam te, które mam ja - z napisem Nail.
Jeżeli nie chcecie kupować od razu całego zestawu, to spokojnie możecie kupić tylko 5 sztuk. Wiem z własnego doświadczenia, że najpierw moczę tylko jedną rękę, zeskrobuję i potem zajmuję się drugą :)

Mam nadzieję, że post pomógł niezdecydowanym i że teraz każda z nas będzie ułatwiać sobie ściąganie hybryd! :)








Żeby być na bieżąco z nowymi postami zapraszam do lajkowania mojego fanpage'a na Facebooku. Zajrzyjcie też na Instagram! :)



31 paź 2014

Turban termalny HairSpa

Wszystkie wiemy, że aby maska czy olej na naszych włosach zadziałały jeszcze lepiej potrzeba trochę wyższej temperatury. Zakładamy wtedy ręcznik na głowę, a w trakcie ocieplamy go powietrzem z suszarki. Ręcznik czasem spada z głowy a podgrzewanie go suszarką jest męczące. Mogłybyśmy przecież tylko siedzieć w wygodnej pozycji i czekać aż maska będzie działać sama. Czy to możliwe?
Aby ułatwić nam ten proces firma HairSpa wyszła na rynek z nowością, którą jest turban termalny. Jakiś czas temu otrzymałam od firmy taki turban do przetestowania, a dzisiaj chciałam Wam troszkę o nim opowiedzieć.



W skład zestawu wchodzi niebieski turban wykonany z mikrofibry, foliowy czepek z gumką oraz 3 podwójne żelowe wkłady.




 Jak widzicie turban posiada trzy przegródki zapinane na rzepę, do których należy włożyć podgrzane żelowe wkłady.
Torebki z żelami należy podgrzewać w gorącej, ale nie wrzącej wodzie, najlepiej zrobić to w misce z wodą. Jej optymalna temperatura powinna wynosić ok 80 stopni, a czas nagrzewania do 10 minut. Po tym czasie osuszamy żele i wkładamy je w przegródki zabezpieczając rzepą.
Tak zmontowany turban zakładamy na głowę i poddajemy się chwili relaksu.



Całość wydaje się banalnie prosta i taka też jest. Turban z wkładkami żelowymi długo utrzymuje ciepło, więc spokojnie możemy posiedzieć z maską czy olejem na włosach nawet pół godziny. Ciepło, które oddaje sprawia, że nasza maska działa ze zdwojoną siłą, jeszcze bardziej nawilżając i odżywiając nasze włosy. Dodatkowo, jest to chwila relaksu, bo podczas siedzenia z turbanem na głowie jest ciepło i przyjemnie. Turban dobrze się trzyma na głowie, nie spada i mimo żelowych wkładek nie ciąży. Jest nie tylko fajnym sposobem na odżywienie włosów, ale także na relaks w przyjemnym cieple.
Taki turban spokojnie możemy prać w pralce, oczywiście po wyjęciu z niego wkładów żelowych. Na szczęście nie musimy tego robić po każdym użyciu, bo turban nie brudzi się, a nasze włosy są zabezpieczone foliowym czepkiem. Jego użycie jest higieniczne, dlatego może z niego korzystać kilka osób. Spokojnie możemy się nim podzielić z mamą, siostrą, czy koleżanką.


Jakie efekty możemy zaobserwować po używaniu masek wraz z turbanem? 
Ano, widać gołym okiem, że włosy pod wpływem ciepła i maski działającej na nie, są bardziej odżywione i lśniące. Turban powoduje, że maska jeszcze bardziej penetruje nasze włosy i efekt można zauważyć już po pierwszym zastosowaniu. Różnica nie jest spektakularna, ale jednak widoczna. Włosy wyglądają lepiej, niż przy użyciu samej maski, bez ingerencji turbanu.
Myślę, że to fajny gadżet dla każdej kobiety, która dba o swoje włosy, szczególnie dla wszystkich włosomaniaczek, oraz tych, które potrzebują silniejszej i szybszej regeneracji swoich włosów.

Turban termalny można nabyć na stronie producenta HairSpa oraz na allegro. 

Jest to nowość na polskim rynku, a turban dostępny jest w sprzedaży od października. Jego koszt to 98zł, ale aktualnie trwa Halloweenowa promocja i możecie kupić go za 80zł, a koszty przesyłki są darmowe :)

 Myślicie, że warto mieć taki gadżet w domu?