23 sty 2020

Hity Blankity 2019

Jak zawsze w styczniu przychodzę do Was z małym podsumowaniem całego roku. Chciałam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, które świetnie sprawdziły się w minionym roku i mogę nazwać je swoimi ulubieńcami. Jeśli czytacie mojego bloga dłużej, to wiecie, że ta kategoria wpisów nazwana została Hity Blankity i pod tym linkiem znajdziecie poprzednie wpisy. Zatem zapraszam Was na podsumowanie 2019 roku i moje hity kosmetyczne!





Missha, Perfect Cover BB Cream

koreanski krem bb, azjatycki krem bb, bezowy krem bb, kryjacy krem bb,

O tym kremie BB powstał już osobny wpis, więc jeśli chcecie to zobaczcie sobie jego pełną recenzję - Missha, BB Cream . Znajdziecie tam porównanie jego koloru do innych, jasnych kremów BB.
To, co mi się w nim najbardziej spodobało to właśnie odcień. Nie za żółty, nie różowy, a bardzo neutralny, beżowy, wręcz ziemisty. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie pasował taki odcień, jednak moja skóra właśnie w nim wygląda najlepiej. Dodatkowo jest lekko nawilżający, ma fajne krycie jak na krem BB i ma wysoki filtr przeciwsłoneczny! Używałam go całe lato i po raz pierwszy nie skończyłam z dodatkowymi piegami na nosie :)



Tonik do twarzy  EOLab wersja nawilżająca

eolab, rosyjski tonik, naturalny tonik do twarzy, nawilzajacy tonik,

Toniki do twarzy, to produkty, których używam w dużej ilości. W tym roku moje serce skradł produkt od EOLab i jest to tonik rosyjskiej marki produkującej naturalne kosmetyki.
Posiadam wersję nawilżającą, przeznaczoną dla skóry suchej i wrażliwej. W składzie tego toniku znajdziemy między innymi olej ze słodkich migdałów, kwas hialuronowy, czy olej z dzikiej róży. Tonik przynosi ulgę napiętej skórze i pięknie pachnie! Przelałam go sobie to buteleczki z atomizerem i używam również w ciągu dnia.


Bielenda, serum przeciwzmarszczkowe Olej z Czarnuszki i Czystek

zystek i czarnuszka, serum przeciwzmarszczkowe, bielenda, serum bielenda, botanic formula bielenda,


Serum ma postać lekkiego kremu - żelu o półpłynnej konsystencji. Natychmiast się wchłania i pozostawia skórę fajnie nawilżoną. Można go używać solo, bądź z kremem do twarzy. Dla mnie tworzy świetny duet z każdym kremem nawilżającym podbijając jego działanie. Najczęściej używam go na noc, chociaż i na dzień sprawdzi się super. Skóra po nim jest jakby napita od środka i fajnie napięta. Chętnie jeszcze wrócę do tego serum!


Gąbeczki do makijażu Donnegal

bb donnegal, miekka gabka do makijazu, gabka do podkładu, marmurkowa gabka,

To jedne z delikatniejszych gąbek, jakie do tej pory używałam. Gąbeczki są mięciutkie i sprężyste. Bardzo przyjemnie nakłada się nimi podkład, czy korektor. Po zmoczeniu wodą nabierają sporej objętości (na zdjęciu namoczona gąbeczka). Dobrze się myją i póki co nie straciły swojego kolorytu.


Bionsen, mineralny dezodorant w sztyfcie

naturalny dezodorant, bez aluminium, bionsen, antyperspirant, deo,

Używany latem, kiedy były największe upały spisał się wyśmienicie. O nic nie musiałam się martwić, bo chronił mnie nawet wtedy, kiedy się roztapiałam w 30 stopniach. Wzięłam go również ze sobą na wakacje na Majorkę. Zapach jest dosyć neutralny i nie pachnie niczym konkretnym. Trudno go określić, jednak dla mnie jest po prostu przyjemny.
Warto wspomnieć, że jest to dezodorant mineralny, który nie zawiera soli aluminium, ani parabenów. Pozwala skórze oddychać, nie blokuje porów. Nada się dla skóry wrażliwej i dla osób, które poszukują naturalnych produktów.


Pierre Rene, Gel Eyeliner

zelowy eyeliner, gel eyeliner, pierre rene, wodoodporny eyeliner,

Robiłam już podejścia do eyelinerów w pisaku. Są owszem łatwe w użyciu, ale nigdy tak trwałe, jak te żelowe. Tutaj kolejny przykład świetnej trwałości i mega czarnego koloru. Mam wrażliwe i często łzawiące oczy, więc nie rozmazujący się eyeliner to podstawa. Ten świetnie się trzyma cały dzień i czasami na wieczór muszę mocniej potrzeć oko wacikiem nasączonym płynem micelarnym, aby go zmyć. Zatem dla tych, które szukają świetnej trwałości, będzie to idealny wybór. Zastyga w opakowaniu jak większość żelowych eyelinerów, ale Duraline spokojnie przywraca go z powrotem go użytku! Ma załączony pędzelek, jednak ja używam innego.


Tak prezentują się moi kosmetyczni ulubieńcy minionego roku. Każdego z nich używało mi się świetnie i byłam bardzo zadowolona z działania, czy wpływu na stan skóry. Szczerze mogę je Wam polecić. Jestem ciekawa, czy mieliście do czynienia z tymi kosmetykami, słyszeliście o nich, a może macie ochotę poznać?
A co Was zachwyciło w minionym roku?

Blankita


6 lut 2019

Hity Blankity 2018

Ja wiem, że mamy już luty i post z ulubieńcami minionego roku powinien pojawić się w styczniu, ale jak to mówią lepiej późno, niż wcale. Przyznam Wam się szczerze, że styczeń pochłonął mnie do reszty. Działo się w moim życiu bardzo dużo i cały miesiąc przeleciał mi w mgnieniu oka. Nawet nie wiem kiedy - serio!
Na szczęście wracam już do żywych i mam nadzieję, że teraz znajdę dla Was trochę więcej czasu, bo brakowało mi bloga i Instagrama. A tymczasem zapraszam Was do moich kosmetycznych ulubieńców roku 2018. Nie ma ich dużo, ale uważam, że to same perełki :)


Dermacol, kulki rozświetlające

perełki rozswietlajace dermacol, perelki dermacol, dermacol pearls toning,

Te kulki rozświetlające spodobały mi się od razu! Już w momencie, kiedy zobaczyłam to ładne kartonowe opakowanie, a później jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam środek. Zresztą sami przyznajcie, że całość robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie :)
Używam ich na całą twarz, bo rozświetlenie jakie dają jest bardzo subtelne. Kulki nie dają blasku niczym rozświetlacz, ale bardzo delikatny efekt. Można powiedzieć, że to co otrzymujemy dzięki nim, to efekt zdrowiej i promiennej skóry. Ja jestem zachwycona!


Wibo, pomada do brwi

Wibo eyebrow pomade, pomada wibo blonde, pomada wibo

Kupiłam ją jako zamiennik pomady z Inglota , która zaschła mi w ekspresowym tempie. Słysząc pozytywne opinie na temat pomady z Wibo, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją wypróbować. Okazała się świetna. Używam jej już długo i jeszcze nie zaschła, chociaż i tak wiem, że to pewnie kwestia czasu. Dla siebie wybrałam odcień najjaśniejszy Blonde, który jest idealnie dobrany. A propo koloru - ponoć od marca znajdziemy na półkach nowy odcień tej pomady w nieco chłodniejszym wydaniu - Light Blode. Skusicie się?
Pomada trzyma się na brwiach cały dzień w nienagannym stanie i bardzo łatwo się rozprowadza. Do opakowania dołączony jest ścięty pędzelek i szczoteczka, jednak ja z nich nie korzystam.


Dr Sante, kokosowa odżywka w sprayu

kokosowa odzywka do wlosow, odzywka kokosowa w sprayu, dr sante, coconut hair, spray do wlosow

Jestem kupiona, gdy widzę kosmetyk o zapachu kokosa. Odżywka do włosów z Dr Sante okazała się strzałem w dziesiątkę pod kilkoma względami. Przede wszystkim bardzo podoba mi się jej zapach, który utrzymuje się później na włosach. Odżywka pomaga również rozczesać włosy, a czasami mam z tym problemy. Zauważyłam, że włosy świetnie na nią reagują, bo są błyszczące i zdyscyplinowane. Dużym atutem jest również to, że nie przeciążymy sobie nią włosów. A największą zaletą odżywki Dr Sante jest to, że mamy tu do czynienia z produktem bez spłukiwania, a więc idealną opcją dla wszystkich, którym zależy rano na czasie! To zawsze kilka dodatkowych minut.

Perfumy Avon

avon far away rebel, avon, avon free, fioletowe pefrumy avon,

Jeśli śledzicie mnie na bieżąco na Instagramie mogliście w minionym roku zauważyć sporo kosmetyków marki Avon, które się tam przewijały. Muszę Wam powiedzieć, że to jedna z firm, która wysyła bardzo pomysłowe i oryginalne paczki PR-owe, które zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy! Oprócz kosmetyków kolorowych miałam również okazję poznać sporo perfum marki Avon, które miały swoją premierę w 2018 roku. Były to między innymi Eve Confidence, które znalazły się w Ulubieńcach lata, Eve Alluring, Eve Elegance, Life Colour by Kenzo, czy Far Away Rebel. Większość z nich bardzo przypadła mi do gustu i z chęcią używam ich na co dzień. To fajne i długo utrzymujące się perfumy, które na ubraniu potrafią się utrzymywać jeszcze następnego dnia. Dlatego jeśli szukacie fajnych perfum, które są w przystępnej cenie, to koniecznie zwróćcie uwagę na ofertę Avonu!


Lampa UV LED SunOne 48W

lampa led do hybryd, lampa ledowa, lampa led i uv, sunone, sunone 5

Jako, że nadal nie rezygnuję z hybryd, a moja stara lampa była już mocno wysłużona, byłam zmuszona kupić coś nowego i lepszego. Mój wybór padł na lampę SunOne, którą znalazłam na allegro w przystępnej cenie i od razu się w niej zakochałam. Mieści się w niej cała dłoń, a hybryda jest utwardzona w zaledwie 30 sekund. Lampa posiada również światło UV, które utwardzi nam żel. Praca z nową lampą jest szybka i przyjemna!


Tak wyglądają moi ulubieńcy minionego roku. Dajcie znać, czy mieliście okazję używać czegoś z mojej listy, lub macie w swoich ulubieńcach jakiś ciekawy zamiennik tego co pokazałam! 





25 wrz 2018

Hity Blankity - Ulubieńcy lata '18

Z racji, że lato nieubłaganie zbliża się ku końcowi i właśnie przywitaliśmy kalendarzową jesień, to chciałabym podzielić się z Wami moimi perełkami minionego lata. Będą to kosmetyki, których wyjątkowo dobrze używało mi się o tej porze roku i zawładnęły moim sercem. Do ulubieńców wybrałam pięć kosmetyków i co się u mnie rzadko zdarza - większość z nich będzie z kolorówki :) 


eve, eve confidence, perfumy, woda toaletowa, avon, perfumy avon

Zacznę od zapachu i tego czym pachniałam całe lato. Bardzo często sięgałam po wodę perfumowaną z Avonu Eve Confidence, co zresztą widać po zużyciu. Są to perfumy z kategorii orientalno - waniliowo - drzewnej. Według mnie świetnie pachną i idealnie nadawały się na lato. Są słodkie, ale nie przesadnie, dominują w niej kwiaty i mają w sobie coś intrygującego.
Nuty głowy to kwiat Frangipani, gruszka i krem Chantilly, czyli zapachy wyczuwalne na samym początku. W nucie serca mamy tutaj eliksir z czerwonych owoców, czarną porzeczkę i jaśmin indyjski. Natomiast w nucie bazy jest wanilia, drewno dębu oraz piżmo. Zapach jest trwały i na ubraniach zostaje nawet na następny dzień.


rozswietlacz pierre rene, rozswietlacz w plynie, pierre rene,

I przechodząc już do kolorówki muszę wspomnieć tutaj o produkcie z Pierre Rene Liquid Shimmer, którego można używać na różne sposoby. Jest to rozświetlacz w płynie o różowej tonacji. Jest bardzo wygodny w użyciu, gdyż posiada pipetę, która dozuje nam produkt po jednej kropelce. 

plynny rozswietlacz, pierre rene, rozswietlacz w plynie,

Jak można go używać? Oczywiście miejscowo, na szczyty kości policzkowych, lub na całą twarz. Rozświetlacz można nałożyć pod podkład, na podkład, lub zmieszać z podkładem. Moim ulubionym sposobem jest ten ostatni. Do pompki podkładu dodaję dwie krople rozświetlacza, mieszam i nakładam gąbeczką na twarz. Efekt jest świetny! Twarz jest pięknie rozświetlona i pełna zdrowego blasku.
Na powyższym zdjęciu widzicie jak prezentuje się na skórze solo. Prawda, że pięknie ją rozświetla?


podklad do twarzy, avon, podklad avon, true colour,

Podkład, z którym mieszałam kropelki rozświetlacza to Avon True Colour. Mam go od jesieni, jednak dopiero latem, gdy moja skóra trochę się opaliła dopasował się kolorystycznie. Ma średnie krycie, ale powiedziałabym, że mocniejsze niż Healthy Mix. Daje na skórze bardzo ładny i naturalny efekt. Wyrównuje koloryt, a skóra staje się taka aksamitna. Jest to efekt, który ja lubię najbardziej, czyli naturalny i dzienny. Podkład True Collour razem z kropelkami rozświetlacza z Pierre Rene stworzyli duet idealny!

dermacol kulki rozswietlajace, dermacol, kuleczki rozswietlajace, puder w kulkach

Kolejnym produktem po który bardzo chętnie sięgałam latem są kuleczki rozświetlające Dermacol Beauty Powder Pearls. Wykańczam tymi kuleczkami cały makijaż, a skóra od razu zyskuje blasku. Nie jest to nachalny blask, ale bardzo subtelny, który pozwala uzyskać skórze piękne i naturalne wykończenie.

kuleczki rozswietlajace, kulki do makijazu, dermacol, beauty powder pearls

Skóra wygląda na promienną, nie jest matowa, ale pełna zdrowego blasku. Nie trzeba z nimi przesadzać, bo mogą dawać lekko różowy poblask. Ja natomiast jestem zachwycona efektem i chciałabym zrobić osobną recenzję, by pokazać Wam jak produkt prezentuje się na skórze. 

bielenda olejek do ciała, olejek z brokatem, bielenda,

Jak widać latem stawiałam na blask, ponieważ kolejny ulubieniec również ma właściwości rozświetlające. Tym razem jest to coś do ciała, a mianowicie Złoty Eliksir do ciała z Bielendy. Jest to dwufazowy olejek do ciała, który zawiera w sobie mnóstwo złotych drobinek. 


Eliksir z Bielendy wygląda szczególnie piękne na opalonej skórze, nadając jej głębszego odcienia i blasku. Po zmieszaniu dwóch warstw olejek staje się lekko bursztynowy, a rozsmarowany na skórze nadaje jej lekkiego koloru, co podbija opaleniznę. Drobinki nie są nachalne i widoczne jedynie w słońcu, a efekt ten jest idealny na co dzień. Nie musicie się bać, że będziecie wyglądać jak kula dyskotekowa, czy jakbyście się właśnie wybierały na sylwestra :) Dodatkowo, skóra jest bardzo fajnie nawilżona i pięknie pachnie! 
Do nasmarowania ciała wystarczą dosłownie krople produktu. Trzeba brać pod uwagę to, iż jest to olejek i zbyt duża ilość nie będzie odpowiednia na co dzień. Nie chcemy przecież utłuścić sobie ubrania :)

Tak wygląda moja złota piątka lata, czyli ulubieńcy. Napiszcie koniecznie co Was zachwyciło latem i po jakie kosmetyki sięgaliście najczęściej! :)





5 sty 2017

Hity Blankity 2016

Od trzech lat na blogu pojawiają się ulubieńcy minionego roku, tzw Hity Blankity, dlatego nie mogło ich zabraknąć również teraz, na podsumowanie 2016 roku.
Jeżeli jesteście ciekawi co zachwyciło mnie w 2014 i 2015 roku, to koniecznie zajrzyjcie do postu Hity Blankity 2014 oraz Hity Blankity 2015. To nadal moi faworyci!
Dzisiaj natomiast zapraszam Was na same kosmetyczne perełki, które odkryłam w minionym 2016 roku! :)

Jak zwykle swoje kosmetyczne odkrycia podzieliłam na trzy kategorie. Będzie to pielęgnacja, makijaż oraz paznokcie. Zabrakło w tym roku kategorii "gadżety" ale niestety nie znalazłam nic, co mogłoby dostać miano ulubieńca roku. No to zaczynamy!




PIELĘGNACJA



1. Sylveco - wygładzający peeling do twarzy

Pierwszym produktem, który zachwycił mnie w tym roku jest peeling na bazie korundu z polskiej firmy Sylveco. Pisałam o nim oddzielny post, dlatego odsyłam was do przeczytania pełnej recenzji [Sylveco, wygładzający peeling]. Tutaj natomiast napiszę w skrócie, że to mocny peeling, który świetnie zdziera martwy naskórek. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, a dodatkowo pozostawia na niej przyjemną, ochronną warstwę. Polubiłam go przede wszystkim za to, że pozostawia buzię niesamowicie gładką, oczyszczoną, a do tego pachnie werbeną. 

2. Gliss Kur, Ultimate Resist, Odżywka do włosów

Miałam już kilka odżywek w sprayu, ale żadna z nich nie pachniała jak ta z Gliss Kura. Zapach jest po prostu piękny i przypomina mi eleganckie perfumy. Mogłabym w sumie tak pachnieć. Odżywka oprócz cudownego zapachu pomaga oczywiście rozczesywać włosy, nabłyszcza je i ujarzmia. Czyli wszystko to, co powinna robić. Bardzo lubię formułę odżywek w sprayu, ponieważ nie trzeba spłukiwać dodatkowo włosów, co oszczędza nie tylko czas, ale także i wodę :)



3. Carmex

Pomadki firmy Carmex towarzyszą mi już od dłuższego czasu. Właściwie to nie wiem dlaczego nie ujęłam ich w poprzednich ulubieńcach roku. Powinny być w tym zestawieniu już od dawna. Miałam już chyba wszystkie wersje smakowe Carmexa i każda z nich sprawdzała się u mnie świetnie. Obecnie jak widzicie testuje limonkę, która również bardzo fajnie pachnie. Najchętniej sięgam po pomadki w sztyfcie, bo te są po prostu najwygodniejsze w użyciu. Lubię to charakterystyczne mrowienie Carmexa i ten chłód jaki daje bezpośrednio po aplikacji. Najbardziej jednak podoba mi się jego działanie pielęgnacyjne. Za każdym razem przynosi ulgę spierzchniętym ustom, a jego obecność w torebce to już must have każdej zimy. Wiecie co jest najciekawsze? Że Carmex leczy zajady! 

4. Kremy do twarzy Bielenda

W pamięci szczególnie zapadły mi dwa kremy Bielenda z serii mezo. Pierwszy z nich nawilżający w niebieskiej tonacji kolorystycznej oraz drugi odmładzający, w różowej. Obydwa to pięknie pachnące kremy o idealnej konsystencji. Pamiętam, że dobrze się rozprowadzały i idealnie nadawały pod makijaż. Świetnie nawilżały skórę i powodowały, że była promienna. Ogromnym plusem było to, że kremy nie szczypały w oczy i mogłam je wklepywać w te okolice bez obawy, ze zacznę łzawić. Zużyłam po dwa opakowania zarówno wersji nawilżającej, jak i odmładzającej. Nie potrafię jednak powiedzieć, który z nich był lepszy, bo obaj zasługują na miano ulubieńców.


MAKIJAŻ



1. Annabelle Minerals

Po minerały sięgnęłam pierwszy raz kilka lat temu. Odkryłam wtedy świetny podkład Lily Lolo, który stał się moim ulubieńcem oraz zapoznałam się z podkładem mineralnym Annabelle Minerals w wersji kryjącej. Z tym ostatnim nie mogłam się dogadać, ponieważ był bardzo widoczny na mojej skórze i czasami się warzył. Krył co prawda wszystko, ale jednak w bardzo nachalny sposób.
Dopiero kiedy w moje ręce wpadła wersja matująca okazało się, że jest on naprawdę dobry! Podkład matujący AM ma całkiem inną konsystencję od kryjącego. Mimo, że obydwa są sypkie. Okazało się, że wygląda on świetnie na skórze, praktycznie go nie widać i delikatnie wyrównuje koloryt co ja akurat lubię. Nosiłam go przez większość tego roku, a i tak zużycie nie jest duże.
Na konferencji Meet Beauty dostałam odcień Golden Fair, który był dobry w lecie. Teraz natomiast przydałby mi się troszkę jaśniejszy :)

2. Inglot - pomada do brwi

Pomada z Inglota to chyba moje najnowsze odkrycie. Do tej pory wypełniałam brwi cieniami w chłodnej tonacji, jednak w październiku postanowiłam spróbować popularnej pomady z Inglota. Trochę się wahałam, ponieważ bałam się przerysowanego efektu. Okazało się, że niepotrzebnie. Można nim wypełnić brwi zarówno mocno, jak i w bardzo subtelny sposób. Dodatkowo odcień który posiadam jest wręcz idealny dla mnie. Chłodny, wpadający w szarość, który wygląda bardzo naturalnie. Pasuje do brązowych włosów i jasnej karnacji. Niezaprzeczalnym plusem tej pomady jest całodzienna trwałość. Nie rozmazuje się, nie ściera. Tkwi na swoim miejscu cały dzień!




3.  Eveline, Advance Volumiere - serum do rzęs

Serum Eveline ma za zadanie odżywiać, regenerować i stymulować wzrost rzęs. No i rzeczywiście to robi! Moje rzęsy chyba jeszcze nigdy nie były w tak dobrej kondycji jak teraz. Jest ich więcej, są mocniejsze i przede wszystkim dłuższe. Serum Eveline sprawdza się świetnie jako baza pod tusz do rzęs. Powoduje, że rzęsy po wytuszowaniu są jeszcze bardziej uniesione i pogrubione. Serum z pewnością będzie stałym bywalcem w mojej kosmetyczce. 

4. Golden Rose, Matte Lipstick Crayon, 10

Kiedy pomyślę sobie co najczęściej nosiłam na ustach w tamtym roku, to będzie to na pewno matowa kredka do ust Golden Rose w odcieniu 10. Mimo, że jest to matowa kredka, to rozprowadza się bardzo przyjemnie na ustach. Nie jest tępa, jak większość matowych pomadek. Jest też bardzo komfortowa w noszeniu, bo nie wysusza zbytnio ust i praktycznie jej nie czuć. Przede wszystkim bardzo podoba mi się jej odcień i to właśnie on spowodował, że kredka ląduje w tym zestawieniu. Uważam, że jest to bardzo elegancki odcień różu, idealny na co dzień i pasujący zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu. Można powiedzieć, że to taki uniwersalny odcień. Szkoda tylko, że nie jest trwalsza. Wybaczam jej to, bo jej kolor mnie po prostu zachwycił. A jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda jej odcień to pokazywałam go w poście z Nowościami czerwca.

PAZNOKCIE



1. Pyłki do zdobień

Pyłki do paznokci zyskały w tym roku niezłą popularność. Stały się must have każdej kobiety robiącej sobie domowe hybrydy. Nie mogło ich zabraknąć również i u mnie. Moja kolekcja ostatnio sporo się powiększyła, co możecie zobaczyć na zdjęciu.
Dzięki pyłkom możemy wyczarować lustrzane paznokcie, zarówno złote jak i srebrne, a także efekt holo, czy syrenkę. Są przy tym mega proste w użyciu, bo wcieramy je w top za pomocą zwykłej pacynki. Poradzi sobie z nimi każda początkująca osoba :)

2. Rapidograf

To kolejny fajny gadżet ułatwiający stylizację paznokci. Pozwala na namalowanie bardzo cieniutkich i precyzyjnych kresek, a więc stworzenie właściwie każdego wzoru w dowolnym kolorze. Ja co prawda mam tylko dwa tusze - biały i czarny, ale i tak wystarczyły mi one by wykonać kilka ciekawych wzorków. Wystarczy napełnić go wybranym tuszem i malować co tylko nam podpowiada wyobraźnia!



3. Semilac Strong white

Patrząc na moje paznokcie w 2016 roku można dostrzec, iż najczęściej używanym kolorem był Semilac Strong white. Nic dziwnego. Biała baza jest świetna do wszelkich stylizacji, no i pasuje do każdego zestawienia kolorystycznego. Biel jest bardzo praktyczna, a dodatkowo pozwala wzorkom "wybić się" na wierzch i być bardziej widocznymi. Strong White od Semilaca potrzebuje co prawda dłuższego naświetlania w lampie, bo wolniej się utwardza, ale jednocześnie łatwiej go później ściągnąć.


Jak widzicie nie było w tym roku dużo perełek kosmetycznych. Nie odkryłam zbyt wiele nowych produktów, ponieważ często powracam do swoich ulubieńców i sprawdzonych kosmetyków. Mam jednak nadzieję, że rok 2017 będzie bardziej owocny! :)
A wy, odkryłyście w minionym roku jakieś świetne kosmetyki? Pochwalcie się!





Zapraszam Was także na Facebooka oraz Instagram! :)


4 sty 2016

Hity Blankity - 2015

Dzisiaj, podobnie jak i w zeszłym roku przedstawiam Wam Hity Blankity, czyli zestawienie kosmetyków, które okazały się najlepsze i można je nazwać ulubieńcami 2015 roku. Gdyby ktoś był zainteresowany to możecie zerknąć na Hity Blankity 2014, które wtedy wyłoniłam i które nadal mogę Wam polecić. Tym razem oprócz pielęgnacji i kosmetyków do makijażu pojawiły się także gadżety, oraz lakiery hybrydowe, którymi na poważnie zajęłam się tak naprawdę właśnie w tym roku. No to zapraszam na ulubieńców roku, czyli Hity Blankity 2015!



ZIAJA, OLIWKOWA WODA TONIZUJĄCA

Polubiłam tę mgiełkę za to, że fajnie odświeżała skórę twarzy w ciągu dnia. Używałam jej naprawdę na różne sposoby i w każdym z nich spisywała się świetnie. Można było nią spryskać twarz przed makijażem, używać jako tonik przywracający Ph skóry, wykończyć i scalić makijaż, czy ochłodzić się nią w upalne dni. Dodatkowo mgiełka posiada fajny atomizer, który jest o połowę mniejszy od tych standardowych, przez co dozował idealną, nie za dużą ilość wody. Zostawiłam sobie po nim pustą butelkę i przelewam do niej teraz toniki :)

Pełna recenzja: Ziaja, oliwkowa woda tonizująca

OLIVOLIO, GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY 24H

Kiedy zaczęłam używać tego kremu od razu wiedziałam, że wyląduje on w moich ulubieńcach. W tamtym roku to najlepszy krem jaki miałam przyjemność używać i jeszcze kiedyś będę chciała do niego wrócić. Ma bardzo treściwą konsystencję, która świetnie nawilża skórę, pozostawia ją tłustą i potrzebuja kilku minut na wchłonięcie się, ale dla suchej skóry jest idealny, bo pozostawia skórę idealnie nawilżoną na cały dzień!

Pełna recenzja: Olivolio, głęboko nawilżający krem do twarzy 24h

OLEJ Z PESTEK MALIN

Zakupiłam go po przeczytaniu jakiejś pozytywnej opinii w internecie i okazało się, że na mojej skórze również działa cudownie! Jest to olej, który jest silnym antyoksydantem, naturalnym filtrem przeciwsłonecznym, bogactwem nienasyconych kwasów tłuszczonych, zawiera witamię E, oraz przeciwutleniacze. Świetnie stapia się ze skórą, a nałożone na niego podkłady idealnie z nim współgrają.

Pełna recenzja: Olej z pestek malin w pielęgnacji cery




LILY LOLO, PODKŁAD MINERALNY

Mam go już bardzo długo i muszę stwierdzić, że jest niesamowicie wydajny. Zmieniły się już nawet opakowania tych podkładów, bo teraz są z czarną zakrętką, a ja posiadam jeszcze tę wcześniejszą wersję. Jest to produkt do którego zrobiłam dwa podejścia i dopiero to drugie okazało się miłością. Za pierwszym razem nie zrobił na mnie wrażenia i z perspektywy czasu zupełnie nie wiem dlaczego. Pamiętacie tegoroczne upalne lato? Zrezygnowałam wtedy całkowicie z płynnych podkładów właśnie na rzecz mineralnego Lily Lolo, który okazał się w te dni strzałem w dziesiątkę! Bardzo lekki, niewidoczny na skórze, idealnie wtapiający się w skórę i o małym kryciu okazał się ideałem. Nie zrezygnowałam z niego nawet wraz z nadejściem jesieni, kiedy znów powróciłam do płynnych podkładów. Używam go teraz jako pudru wykańczającego! :) 

DELIA, BRĄZOWA HENNA DO BRWI

Nie jest to typowy kosmetyk do makijażu, ale chyba zabrakło mi na niego kategorii :) Henna do brwi wylądowała w ulubieńcach makijażowych, ale jakby nie patrzeć z makijażem ma jednak trochę wspólnego. Brwi są dla mnie ważnym elementem makijażu i zmieniają cały look. Fajnie podkreślone, zagęszczone, sprawiają, że nasz makijaż wygląda na wykończony, a twarz zyskuje charakteru. Dzięki tej hennie moje brwi wyglądają naprawdę bardzo ładnie i jestem z nich zadowolona. Po każdym farbowaniu jest ich więcej, a efekt końcowy wygląda bardzo naturalnie.


BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM

W ulubieńcach roku 2014 znalazł się Bourjois Healthy Mix, którego nadal używam i bardzo lubię, ale miałam również ochotę poznać jego brata, krem 123 Perfect CC z trzema pigmentami, wyrównujący koloryt cery i dopasowujący się do karnacji. Wybrałam jak zwykle najjaśniejszy odcień z gamy, który okazał się idealnie do mnie pasować, nawet bardziej, niż wcześniejszy Healthy Mix, który ma dużo żółtych tonów. 123 Perfect CC Cream jest jaśniejszy, ładnie stapia się ze skórą, ma bardzo delikatne krycie, więc wygląda na twarzy bardzo naturalnie. Zdarzyło się, że podkreślił suche skórki, ale kiedy nałożymy pod niego bardziej nawilżający krem, to nie ma z tym problemu. Na skórze wygląda pięknie, dlatego ląduje do moich ulubieńców, a aktualnie używam go na zamianę, razem z moim poprzednim faworytem :)



TANGLE TEEZER, SALON ELITE

Szczotki Tangle Teezer są już popularne od dawna, natomiast ja miałam okazję poznać je dopiero w zeszłym roku. W moje ręce wpadły wtedy dwie szczotki, pierwsza Aqua Spalsh, która została stworzona do rozczesywania włosów mokrych, oraz wielofunkcyjna Salon Elite. Obie szczotki bardzo polubiłam, ale lepiej rozczesuje mi się włosy wersją Salon Elite. Dobrze rozczesuje włosy i robi to bez większych problemów, a dodatkowo ma bardzo fajne i pozytywne kolory, które przyciągną uwagę każdego! :)

Pełna recenzja: Tangle Teezer, Salon Elite - szczotka do włosów


KLIPSY DO ŚCIĄGANIA HYBRYD

W tamtym roku na poważniej zaczęłam zabawę z hybrydami, o czym zresztą mówi kolejna kategoria ulubieńców. Malowanie paznokci lakierami hybrydowymi jest bardzo przyjemne i łatwe, ale gorzej jest z ich ściąganiem. Gadżet o którym mowa spisuje się świetnie do namaczania paznokci w acetonie! Odkąd mam klipsy nie wyobrażam już sobie owijać paznokci folią spożywczą, bo to dwie różne bajki. Każda miłośniczka lakierów hybrydowych powinna je wypróbować :)

Pełna recenzja: Klipsy do ściągania hybryd, warto?

GUMKI INVISI BOBBLE

Te małe sprężynki przypominające dawne kable od telefonu (kto jeszcze pamięta? :)) wyglądają bardzo niepozornie! Nie wiem w czym tkwi ich sekret i to, że tak świetnie trzymają się na włosach, ale są naprawdę rewelacyjne. Od dawna szukałam czegoś co pomoże mi utrzymać koczka z długich włosów na czubku głowy, a im się to udaje! Dodatkowo gumki invisi bobble nie zostawiają odgnieceń na włosach, jak zwykłe gumki/frotki. 



LAKIERY HYBRYDOWE SEMILAC

Swoje pierwsze lakiery hybrydowe kupiłam dużo wcześniej, bo już w sierpniu 2014 roku (zrobiłam sobie wtedy urodzinowy prezent), jednak prawdziwe zamiłowanie do nich miało miejsce tak naprawdę w roku 2015. Wtedy też moja kolekcja kolorów zaczęła się powiększać, a ja coraz częściej nosiłam je na paznokciach. Na blogu mogliście oglądać zdobienia wykonane lakierami hybrydowymi, które bardzo Wam się podobały, więc w tym roku pojawi się ich jeszcze więcej!
Za co pokochałam hybrydy? Za komfort noszenia, bardzo długą trwałość (średnio po 2 tygodniach ściągam hybrydy), za ciągły blask paznokci i to, że nie muszę się martwić o prace domowe i łamanie paznokci, bo pod hybrydą nic się im nie dzieje.

Na trzecim zdjęciu możecie zobaczyć moją skromną kolekcję, która mam nadzieję za niedługo się trochę powiększy. W jej skład aktualnie wchodzi 10 odcieni: Berry Nude, Mint, Banana, Intensive Pink, Biscuit, Frappe, Mardi Gras, Pastel Peach, Gold Disco, Pink Gold.

Chciałabym powiększyć swoją kolekcję o: Lovely Mickey, Pink Peach Milk, Strong White, Stylish Gray. 



Jak widzicie rocznych ulubieńców wcale nie ma tak dużo, ale starałam się wybrać jedynie tych najlepszych, do których na pewno jeszcze powrócę. Wszystkie serdecznie Wam polecam i koniecznie dajcie znać, czy Wy też odkryliście w tamtym roku jakieś perełki? :)







5 sty 2015

Hity Blankity - 2014

Cześć! Witam Was wszystkich w nowym roku i na samym początku chciałam Wam życzyć wszystkiego dobrego w 2015 roku i aby wszystkie Wasze marzenia i plany się spełniły!
Dzisiejsza notka będzie kosmetycznym podsumowaniem minionego roku, czyli wyłonieniem kilku produktów, które wyjątkowo dobrze spisały się w tym okresie i które mogę nazwać ulubieńcami 2014 roku. 

Ulubione kosmetyki, które wybrałam do tego rankingu spisywały się tak dobrze, że albo zużyłam ich kilka opakowań, lub już pierwszy nasz kontakt zdecydował, że zostaniemy ze sobą na dłużej. Każde z nich mogę Wam serdecznie polecić, a sama chętnie będę wracać do nich wracać.
Będzie zarówno coś z pielęgnacji jak i kolorówki, więc jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do czytania :)




L'oreal Ideal Soft - żel do oczyszczania twarzy 

Odkąd pierwszy raz użyłam tego żelu - a było to jeszcze w 2013 roku, wiedziałam, że pozostanie on ze mną na dłużej. Nie dość, że bardzo dobrze oczyszcza skórę, to jeszcze domywa calusieńki makijaż. Nie trzeba uprzednio zmywać makijażu płynem micelarnym, bo Ideal Soft sobie z nim poradzi. Co prawda używam płynów micelarnych, bo skoro je mam, to trzeba je wykorzystać, ale myślę że spokojnie bym się obyła bez nich. Kupuję go za każdym razem kiedy mi się skończy, ale nie często, bo jest niesamowicie wydajny! Pełna recenzja żelu L'oreal Ideal Soft ukazała się w tym poście.

Uroda, Melisa - tonik 

Niejednokrotnie powtarzałam, że uwielbiam toniki do twarzy i widzę różnicę po ich używaniu, a także wtedy, kiedy je odstawię. Lubię zmieniać toniki i eksperymentować z różnymi, ale najbardziej zapadł mi w pamięć tonik z Urody, który fajnie tonizował moją skórę. Miał przepiękny, herbaciany zapach i rzeczywiście widziałam zadowalające rezultaty na swojej skórze. Kupiłam go w Naturze, a że nie chodzę tam często, to miałam tylko jeden egzemplarz. Koniecznie muszę zaopatrzyć się w następny :) Recenzję toniku Uroda Melisa przeczytacie tu

Dermedic - Hydrain 3 Hialuro - nawadniający krem przeciwzmarszczkowy
Krem nawadniający to moje pierwsze zetknięcie z marką Dermedic. W czasie kiedy moja skóra była bardzo wysuszona pomógł mi doprowadzić ją do należytego stanu. Bardzo dobry krem, który świetnie nawilża i łagodzi skórę, ale ma bardzo treściwą konsystencję, więc nie nadaje się dla każdego. Mi bardzo przypadł do gustu nie tylko przez swoje działanie, ale również przez pompkę typu air less, która wypycha produkt do góry. Recenzja nawadniającego kremu Dermedic była w tym poście

Alterra - rumiankowa pomadka 

Nie mogło zabraknąć tu rumiankowej pomadki z Alterry, bo to właśnie dzięki tej małej, niepozornej pomadce do ust moje rzęsy przeszły największą transformację o jakiej mi się nawet nie śniło. Moje pierwsze sukcesy z użyciem pomadki alterra mogliście oglądać tutaj, ale szykuję dla Was kolejny, z podsumowaniem używania pomadki po kolejnych miesiącach.

BlanX Med - wybielająca pasta do zębów 

Pasta BlanX to jedyna pasta, która rzeczywiście dała na moich zębach widoczny efekt wybielenia. Dodatkowo, jako jedyna nie przyczyniła się do powstania nadwrażliwości zębów, czy dziąseł. Efekt wiadomo, utrzymuje się kiedy rzeczywiście myjemy nią zęby, bo potem powoli zanika. Jednak często ją kupuję i mogliście to oglądać w postach zakupowych, a pełna recenzja pasty Blanx Med jest do przeczytania tutaj.

Evree - Argan Oil 

Wspominam bardzo miło ten olejek, jak żaden inny. Nie dość, że przepięknie pachniał, to jeszcze jak przystało na olejki świetnie nawilżał, ale w przeciwieństwie do nich wchłaniał się bardzo szybko i nie pozostawiał tłustych plam na ciele, ani na piżamie. Dzięki niemu skóra jest bardzo dobrze nawilżona na dłuższy czas, a niekiedy nie odczuwałam potrzeby nakładania niczego nawilżającego po kąpieli, bo skóra nie była wysuszona. Polecam każdemu, kto zimą boryka się z przesuszoną skorą! Pełna recenzja olejku Gold Argan do przeczytania tutaj.



ulubieńcy, hity blankity, ulubieńcy roku, hity roku, kosmetyki, makijaż, pielęgnacja,


The Balm, Bahama Mama - bronzer 

Na początku myślałam, że za ciemny, że w sumie trochę drogi i że pewnie zbyt wychwalany. Postanowiłam jednak wypróbować i przepadłam. Idealny, brudny odcień dla większości karnacji, który długo utrzymuje się na twarzy, a do tego ma takie piękne opakowanie! Mimo, że cena 60zł wydawała mi się na początku wysoka, wiem że opłacało się wydać te pieniądze, bo nie dość, że to bardzo dobry bronzer, to jeszcze wydajny. Nie dotknęłam jeszcze denka, a używam codziennie! :) Recenzja brozera Bahama Mama była w tym poście plus efekt finalny na twarzy :)

Maybelline - żelowy eyeliner 

Bez czarnego eyelinera nie wyobrażam sobie swojego makijażu. Ten mały słoiczek kryje w sobie maślaną, czarną konsystencję, która bardzo zmienia cały makijaż i spojrzenie. Eyeliner z Maybelline nie blaknie, trzyma się cały dzień na oku i jest bardzo, bardzo wydajny! Na początku nie zasychał i cały czas miał maślaną konsystencję, a teraz troszkę przysycha. Mam jednak na to sposób, trzeba zdjąć wierzchnią, przyschniętą warstwę i odsłonić znowu tą miękką, która maluje jak nowy produkt :) Pełną recenzję żelowego eyelinera maybelline przeczytacie tutaj

Maybelline, Colour tatto - Eternal Silver
Mam opadającą powiekę i bez dobrej bazy cienie nie trzymają się u mnie zbyt długo i zbierają w załamaniu. Z cieniem w kremie od Maybelline jest inaczej. Przetrwa cały dzień, albo i noc w nienaruszonym stanie! Dlatego jest też świetną alternatywą bazy pod cienie, bo utrzyma je w należytym stanie. Posiadam tylko jeden odcień tego cienia, ale Permanent Taupe też będzie mój :) Cień Maybelline Color Tattoo pokazywałam tutaj.

Bourjois Healthy mix
Podkładu Healthy mix używam już od bardzo dawna, bo po prostu ładnie wygląda na mojej twarzy. Przerabiałam już różne podkłady i z żadnego nie byłam tak zadowolona jak z tego. Ładnie stapia się ze skórą, jest lekko nawilżający i rozświetlający, a na takim efekcie właśnie mi zależy. Kryje w średnim stopniu, ale dla mnie wystarczającym, bo nie mam na szczęście żadnych niespodzianek skórnych. Recenzji nie było, ale może zrobię :)

Maybelline, Colossal volum' express
Kupiłam ten tusz na jakiejś promocji z czystej ciekawości. Na początku nie mogłam się z nim zrozumieć i stwierdziłam, że jest beznadziejny. Dałam mu jednak szansę i kiedy trochę przysechł okazało się, że jest bardzo dobry! Świetnie rozczesuje rzęsy nie sklejając ich, wydłuża i nie tworzy grudek. Ciekawa jestem, czy rzeczywiście ten tusz jest taki fajny, czy po prostu podoba mi się efekt, bo urosły mi rzęsy po kuracji z alterrą :P W każdym razie to godny polecenia tusz, który daje bardzo ładny efekt na rzęsach, ale który musi troszkę podeschnąć w opakowaniu, by móc pokazać co potrafi :) 


To już byli wszyscy ulubieńcy, czyli Hity Blankity z 2014 roku. Nie ma tego dużo, bo wybrałam tylko produkty, z których jestem bardzo zadowolona i do których będę wracać z przyjemnością! Nie są to też bardzo wyszukane produkty, które mogą być trudno dostępne, bo każdy z nich możecie znaleźć w drogeriach.
A Wy, jakich macie ulubieńców minionego roku? Jakie produkty szczególnie zapadły Wam w pamięć?